"Posłów trzeba rozliczać bardzo twardo. To są pieniądze publiczne i z każdej złotówki powinni się rozliczać. W Sejmie powinna powstać komisja, która będzie szczegółowo badała wydatki każdego posła. Nie może być tak, że - gdy wiele osób traci pracę i trudno im związać koniec z końcem - posłom wydaje się, że mają za mało na benzynę" - powiedział Jaki w niedzielę na briefingu w Opolu.

Reklama

Poseł zorganizował briefing po prasowych wypowiedziach części opolskich parlamentarzystów, którzy uważają, że obecne limity na paliwo do samochodów są niewystarczające.

"Parlamentarzysta może miesięcznie przeznaczyć na benzynę 3 tys. zł. To wychodzi ok. 100 zł dziennie. A nasi parlamentarzyści uważają, że to za mało. Ja uważam, że niektórym posłom - siedzącym w Sejmie już kilka kadencji - od jedzenia kawioru w sejmowej restauracji poprzewracało się w głowach" - argumentował rzecznik klubu Solidarna Polska.

Jaki zadeklarował, że aby udowodnić, iż żadna podwyżka nie jest potrzebna, przez rok nie weźmie ani złotówki z puli przeznaczonej na benzynę. "Pokażę, że również mogę dojeżdżać do Warszawy, mogę wypełniać mandat posła i inne zadania, które wyznacza mi ustawa" - oświadczył.

Zapowiedział, że w tym miesiącu tysiąc złotych z tej puli przeznaczy na zorganizowanie patriotycznej Wigilii dla ludzi z całego województwa, i liczy, że jego postawa wpłynie na zmianę zdania innych posłów, którzy "nie będą żądali w czasach kryzysu większych pieniędzy na benzynę".

Pytany przez PAP, czy zamierza składać jakiś formalny wniosek w tej sprawie odpowiedział, że jeśli pojawi się jakaś inicjatywa dotycząca podwyższenia ryczałtu na paliwo, to będzie "twardo interweniował", ale ma nadzieję, że jego niedzielna "interwencja prewencyjna" odniesie skutek. Zaznaczył, że jego stanowisko podziela wielu innych posłów Solidarnej Polski.