Dziennik Gazeta Prawana logo

Prominentny poseł PiS niezwykle ostro atakuje Sikorskiego

8 grudnia 2011, 10:06
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Szef polskiej dyplomacji to ulubiony obiekt ataków polityków Prawa i Sprawiedliwości. Joachim Brudziński przypomniał, że kiedyś Radosław Sikorski był w PiS, a kiedy przeszedł do PO, dorobił się przezwiska "Radek Zdradek". Według Brudzińskiego, minister jest niezrównoważony emocjonalnie.

Szef Komitetu Wykonawczego PiS Joachim Brudziński był gościem porannego programu Moniki Olejnik w Radiu ZET. rozmowa toczyła się w dużej mierze na temat działalności ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.

"Radosław Sikorski stawia znak równości między politykami PiS, w ogóle między patriotami a kibolami" - miał pretensje Joachim Brudziński. Polityk PiS nawiązał w ten sposób do marszu, który na 13 grudnia zwołał prezes Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński nawołując do wyjścia na ulice, stwierdził, że będzie to demonstracja przeciw Radosławowi Sikorskiemu.

Dlatego nie było zaskoczeniem, że Joachim Brudziński bił w Sikorskiego w Radiu ZET, jak w bęben.

"Radosław Sikorski, nazywany onegdaj przez internautów Radek Zdradek, kiedy przeszedł do PO, jest politykiem o rozchwianej postawie emocjonalnej" - atakował poseł PiS ze Szczecina.

Brudziński posługiwał się konkretnymi przykładami: "Kiedy budowano Gazociąg Północny, mówił o pakcie Ribbentrop-Mołotow, a kiedy aspirował do stanowiska szefa NATO, mówił że trzeba do Paktu przyjąć Rosję".

Kiedy Monika Olejnik zapytała Brudzińskiego, czy marsz organizowany w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego nie powinien być poświęcony właśnie tej smutnej rocznicy, działacz PiS odpowiedział: "Skąd pani redaktor wie, czy nie będziemy o tym mówić? Dziś źle się dzieje i organizowanie demonstracji nie jest niczym nadzwyczajnym. Kiedy redaktor Blumsztajn organizował demonstracje antify i marsze oburzonych uczniów drogiego liceum, to nikt się nie oburzał. A kiedy największa partia opozycyjna chce zorganizować marsz w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, który jest również marszem protestu wobec tych skrajnie niebezpiecznych tez, które wygłosił minister Sikorski w Berlinie".

Joachim Brudziński bronił też swoich słów z zeszłego tygodnia, kiedy stwierdził, iż Radosław Sikorski chce IV Rzeszy. Dzisiaj okazuje się, że nie były to oryginalne przemyślenia Brudzińskiego, a tylko cytat, którym się posłużył.

"O IV Rzeszy pisali publicyści brytyjscy, mówiąc o Rzeszy cytowałem tezy z prasy brytyjskiej" - wyjaśnił polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Radio ZET
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj