"To jeśli, jeżeli powtarzam ta partia nie będzie osadzona w dużym środowisku obywatelskim, jeżeli nie będzie autentyczna i ludzie nie będą czuli, że jest to autentyczna ich reprezentacja, no to trzeba mieć odwagę podjęcia bardzo ważnych decyzji" - mówi w "Kontrwywiadzie" RMF FM Ryszard Kalisz. Wierzy jednak, że jego koledzy staną na wysokości zadania. "Partia jest funkcją wartości. Musi służyć realizacji wartości. Jeżeli nie służy, to każda partia, w każdej sytuacji ma swój koniec. Ja wierzę, że SLD, że ludzie którzy dziś tworzą SLD wzniosą się na ten poziom, kiedy uznają, że partia jest dla obywateli, a nie dla aparatu" - dodaje.

Kalisz zdradza też, dlaczego nie startuje w wyborach na szefa SLD. I wyjaśnia przyczyny swej porażki z Leszkiem Millerem. "Ta porażka była świadectwem na to, że grupa Grzegorza Napieralskiego, która zupełnie inaczej rozumie funkcjonowanie partii niż ja i moi przyjaciele w partii, wygrała. W związku z tym ta moja koncepcja partii szerokiej, opartej na organizacjach pozarządowych, na organizacjach, które promują wartości lewicowe, partii opartej na obywatelach, a będącej tylko reprezentantem w parlamencie politycznym, przegrała. Panowie, ponieście teraz odpowiedzialność, jeżeli tak się bawicie i chcecie, żeby tylko być. A być w polityce to nie tylko po to, żeby być, tylko po to, żeby zrobić coś dla obywateli" - ostro mówi gwiazda lewicy. 

Przyznaje też, że jeśli Napieralski nie poda się do dymisji, tak jak obiecał, to będzie to "autokompromitacja" partii.