Bublewicz, która ma zapłacić byłej już asystentce 5,4 tys. zł odszkodowania (plus odsetki) zapowiedziała apelację.Pod rygorem natychmiastowej wykonalności sąd nakazał też wypłacić byłej asystentce 1,8 tys. zł i obciążył posłankę kosztami procesu.
Posłanka PO zwolniła jedną ze swoich asystentek - ta nie chce podawać imienia i nazwiska - jeszcze w listopadzie zeszłego roku. Okazało się jednak, że miała to zrobić, kiedy kobieta była na zwolnieniu lekarskim, tak wynika z przesłanego do Bublewicz SMS-a. 3 grudnia asystentka dostała listem poleconym pisemne wypowiedzenie, które zaskarżyła do sądu pracy.
Między kobietami doszło wcześniej także do ostrej wymiany zdań.
zeznała w sądzie asystentka Bublewicz.
Podtrzymała także twierdzenie, że straciła pracę, bo odmówiła kupienia ciasta za własne pieniądze na spotkanie Beaty Bublewicz.
Posłanka nie odniosła się do zarzutów byłej asystentki.
napisała tylko w mailu.