Sprawa dotyczy postępowania na zakup dla polskiej marynarki wojennej 2 okrętów podwodnych . To jedno z największych zamówień jakie będzie realizowane w ramach modernizacji polskich sił zbrojnych - powiedział na konferencji prasowej poseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Sasin. Dodał, że według wstępnych szacunków zamówienie to będzie opiewać na kwotę ok. 5 mld złotych.

PiS podejrzewa, że przy przetargu mogło dojść do korupcji. Jak powiedział poseł, przetarg jest prowadzony w taki sposób, aby wybrano dokładnie ten, a nie inny model okrętu podwodnego, od tego a nie innego dostawcy.

Prawo i Sprawiedliwość nie wyklucza też, że doszło do porozumienia politycznego polegającego na świadomym osłabieniu potencjału obronnego polskiej armii.

PiS oczekuje od Prokuratora Generalnego wyjaśnienia okoliczności. Oczekuje też od premiera zajęcia stanowiska w tej sprawie.

W trakcie konferencji prasowej Prawa i Sprawiedliwości szef MON napisał na Twitterze, że nie zapadły jakiekolwiek decyzje w sprawie okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej, a intencją resortu obrony jest rozważenie jak największej palety możliwości w zakresie pozyskania okrętów podwodnych. 

Szef resortu Tomasz Siemoniak zarzucił posłom PiS mówienie nieprawdy. Nie ma przetargu na okręt podwodny. Trwają prace nad wymaganiami operacyjnymi przyszłych okrętów. Dyskusję o okrętach podwodnych toczymy w sposób przejrzysty, informowaliśmy o merytorycznej różnicy zdań wśród ekspertów SG i MW. Atak na nich nie fair - napisał również na Twitterze minister obrony narodowej.

Na tym samym serwisie społecznościowych wypowiedział się też rzecznik ministerstwa Jacek Sońta. Za rozszerzeniem liczby oferentów jest też SKW. Dzięki temu będzie większa konkurencyjność i przejrzystość w procedurze wyboru. Nie ma żadnego przetargu, trwają analizy, czy zwiększyć liczbę możliwych ofert czyli konkurencyjność - napisał rzecznik MON.