- mówił w Radiu ZET Bartosz Kownacki. Zarzucił prezydentowi, że ten cierpiał tego dnia na "chorobę filipińską albo zaburzenia świadomości".
dodał Kownacki.
W obronie Bronisława Komorowskiego stanęli: Iwona Śledzińska-Katarasińska, wiceprzewodnicząca klubu Platformy Obywatelskiej - jej zdaniem słowa Kownackiego nadają się na pozew w trybie wyborczym, a także Tomasz Nałęcz. Prezydencki doradca porównał wypowiedź Kownackiego do stwierdzenia "gwałciciela, który zapytany, dlaczego pobił zgwałconą kobietę, odpowiedział, że to ona jest winna, bo się broniła".
- podkreślił Nałęcz.
Podczas zorganizowanego w Lublinie wiecu wyborczego, prezydentowi puściły nerwy - z równowagi wyprowadziły go także okrzyki "Choć szogunie" i "Precz z komuną".
CZYTAJ TEŻ: Wystąpienie Kwaśniewskiego na językach. "Był trzeźwy jak niemowlę" >>>