Zaczęło się niewinnie. Poseł PO Michał Szczerba chciał zgłosić poprawkę do budżetu, przy okazji wspierając protest dziennikarzy przeciwko zmianom w organizacji ich pracy w Sejmie. Marszałek Sejmu jednak wykluczył posła z obrad i ogłosił przerwę. Po chwili do Michała Szczerby na mównicy dołączyli jego klubowi koledzy i trybuna została zablokowana. Na sali posiedzeń zapanował chaos.
Marszałek próbował wznowić obrady. Bezskutecznie. W tej sytuacji przeniósł głosowania do Sali Kolumnowej. Budżet został przyjęty w atmosferze skandalu. Opozycja mówi o złamaniu prawa. Emocje przeniosły się na ulicę - demonstranci zablokowali wyjazdy z Sejmu. - - mówił do protestujących Mateusz Kijowski. Wskazywał też, że w piątek protesty odbywały się nie tylko w Warszawie, ale i w innych miastach Polski. - - mówił. - - podkreślił Kijowski.
Opozycja podgrzewała atmosferę, publikując nagranie, na którym - według Krzysztofa Brejzy z PO - minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro poświadcza nieprawdę, podpisując listę obecności po zakończeniu obrad. Po północy w sali posiedzeń wciąż przebywała grupa posłów opozycji. Straż marszałkowska zamknęła galerię sejmową. Poproszono także dziennikarzy, aby opuścili Sejm, argumentując, że jest sobota, dzień wolny a Sejm zakończył pracę.
Za dziennikarzami ujęli się posłowie m.in. z PO. - - podkreśliła była premier Ewa Kopacz.
W nocy policja ostrzegła protestujących pod Sejmem o możliwości użycia środków przymusu bezpośredniego. - - brzmiał komunikat policji. - - podkreśliła policja. - - podkreślono.