Dziennik Gazeta Prawana logo

Rzeczniczka PiS odpowiada posłom PO: Ne ma teraz możliwości rozwiązania podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej

24 kwietnia 2017, 13:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Beata Mazurek
Beata Mazurek/PAP Archiwalny
W mojej ocenie nie powinno być i nie ma możliwości rozwiązania rządowej podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej. Wszystkie działania, które służą wyjaśnieniu katastrofy, powinny być do końca przeprowadzone - powiedziała rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

Posłowie PO: Czesław Mroczek i Marcin Kierwiński zażądali w poniedziałek zakończenia prac powołanej przy MON podkomisji, która ponownie bada przyczyny katastrofy smoleńskiej. Ich zdaniem, działająca już prawie 15 miesięcy podkomisja przedstawiła do tej pory jedynie nie poparte dowodami hipotezy. Politycy poinformowali, że złożyli wniosek o zwołanie posiedzenia sejmowej komisji obrony narodowej, na której miałby zostać zaprezentowany raport z prac podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej.

Komentując w rozmowie z PAP oczekiwania Platformy, rzeczniczka PiS Beata Mazurek wyraziła wątpliwość, czy szef MON Antoni Macierewicz zdecydowałby się tę podkomisję rozwiązać. - zaznaczyła. - dodała rzeczniczka PiS.

Mazurek zwróciła ponadto uwagę, że od katastrofy smoleńskiej minęło już siedem lat i . Jak dodała, gdyby wobec wszystkich stosować takie same standardy, jakie PO chce stosować wobec PiS, to - podkreśliła Mazurek.

W ostatni czwartek z kierowania podkomisją zrezygnował dr. Wacław Berczyński; zastąpił go dr Kazimierz Nowaczyk (obaj współpracowali wcześniej z parlamentarnym zespołem ds. katastrofy smoleńskiej, którym kierował ówczesny poseł PiS, a obecnie minister obrony Antoni Macierewicz).

10 kwietnia 2017 r. podkomisja opublikowała film podsumowujący dotychczasowe badania. Wynika z niego, że polski Tu-154M w Smoleńsku został rozerwany eksplozjami w kadłubie, centropłacie i skrzydłach, a destrukcja lewego skrzydła rozpoczęła się jeszcze przed przelotem nad brzozą. Za najbardziej prawdopodobną przyczynę eksplozji podkomisja uznała "ładunek termobaryczny inicjujący silną falę uderzeniową".

To zupełnie odmienne wnioski niż te, do których doszła Komisja Badania Wypadków Lotniczych, której przewodniczącym był ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller. W opublikowanym w lipcu 2011 r. raporcie komisja Millera stwierdziła, że przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, a w konsekwencji zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Komisja podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj