Mnie interesują sprawy gospodarcze. Bardzo często się nie zgadzam fundamentalnie z przyjętym podejściem do konkretnych rozwiązań gospodarczych, czy do konkretnych rozwiązań związanych z infrastrukturą, cyberbezpieczeństwem - mówi w rozmowie z Radiem ZET, minister cyfryzacji Anna Streżyńska, pytana przez Konrada Piaseckiego o to, czy podoba jej się obecna polityka PiS.

Reklama

Zapewnia jednak, że nie prowadzi osobistej wojny z ministrem obrony, a tylko nie zgadza z niektórymi jego decyzjami, jak choćby o militaryzacji cyberbezpieczeństwa. To nie jest konflikt z Antonim Macierewiczem, to ludzie lubią o tym w ten sposób pisać, tylko konflikt o zasady, o podstawę podejścia do cyberbezpieczeństwa, które ma dwa oblicza, militarny i cywilny - wyjaśnia. Jej bowiem zdaniem, nie wszystko podlega resortowi obrony ii jest wiele takich zadań, które związane są z ochroną przeciętnego obywatela, które po prostu nie będą nigdy w gestii MON.

Streżyńska była też pytana, czy potrafiłaby też pracować w rządzie PO. Wyobrażam sobie współpracę z każdym, kto jest uczciwym człowiekiem, ponieważ sama jestem po prostu technokratą, fachowcem do wynajęcia - odpowiedziała. Ja dużo świadomego wysiłku włożyłam w to żeby pokazywać, że jestem ponad tymi sporami, które uważam, za niepotrzebne i odwracające naszą uwagę od celów głównych, czyli od rozwoju i od tego żeby obywatelom stworzyć wygodne warunki życia w ich własnym państwie - wyjaśniła.

Zapewniła jednak, że nie zgodziłaby się wejść do nowego rządu bez postawienia specjalnych warunków. Podobnie, jak w każdym przypadku, jak i w tym rządzie, w którym obecnie jestem, za każdym razem pytam na jakich warunkach i z kim w towarzystwie. I co będę mogła zrobić przede wszystkim, bo to jest najważniejsze - dodała.

To oczywiście zawsze zostaje to drugie pytanie, co się dzieje na zapleczu, bo firmowanie wielu rzeczy swoją twarzą jest problematyczne. Ale jak jest główny cel istotny i można go spełniać, to nawet jeżeli się nie zgadzam fundamentalnie, nie mówię w tej chwili o konkretnych przypadkach, ale równie często mi się zdarza nie zgadzać fundamentalnie z opozycją, co z rządzącymi, to jest normalne, bo jesteśmy ludźmi, którzy mają różne poglądy i w tym tyglu poglądów się wycierają nasze, czy ucierają nasze decyzje - podsumowała.

Reklama

Z kolei w internetowe części rozmowy, mocno skrytykowała politykę gospodarczą rządu. Zasadniczo uważam, że bardziej powinniśmy stawiać na rozwój, niż na wydatki socjalne. Tutaj często nie zgadzam się z kolegami z rządu - powiedziała. Dodała, że filozofia socjalna wypełniania wszystkich obietnic wyborczych w pierwszym roku jest trudna do akceptacji. Nie możemy, jako rząd, dawać sygnału, że najważniejsze jest zrealizowanie obietnic wyborczych, a mniej ważne prowadzenie racjonalnej gospodarki finansowej - stwierdziła. Skrytykowała też obniżenie wieku emerytalnego, które jej zdaniem było przedwczesne, ponieważ Polski jeszcze na to nie stać. Najpierw powinniśmy zarobić na te wydatki, a dopiero potem dokonywać zmian. To ma bardzo ważny aspekt pedagogiczny. Ludzie powinni wiązać fakty, że żeby wydać pieniądze trzeba je najpierw mieć - podsumowała.