- Gdy przyszłam do Amber Gold, to byłam pewna, że będą prowadziła księgowość Amber Gold i chciałam przede wszystkim księgi. Wchodząc do systemu zauważyłam, że suma pasywów nie odpowiada sumie aktywów, a powinna. Informatyk wyjaśnił mi, że w tej chwili dane są przenoszone z innego programu i nie wszystkie dane są zreplikowane w związku z tym, to nie jest jeszcze zgodne - wyjaśniała przed komisją śledczą. Dodała, że nie rozmawiała o tej sprawie z nikim z zarządu spółki.

Reklama

Jak dodała, nie sprawdzała, jak długo przenoszenie tych danych trwało, gdyż niedługo po tym miała rozmowę z Marcinem P. i została zaangażowana do wyprowadzenia ksiąg OLT Express Regional. - Pan Marcin zapewniał mnie, że ma uporządkowaną księgowość, że on to prowadzi, ogarnia i nie potrzebuje na razie pomocy. Chciał żebym uporządkowała księgi (OLT Express Regional - PAP), bo Urząd Lotnictwa Cywilnego domagał się sprawozdania. Ponieważ te księgi były w opłakanym stanie umożliwiało to rzetelne sprawozdanie finansowe. Cały swój czas poświęcałam żeby uporządkować te księgi - podkreśliła.

- Nie miała pani żadnych wątpliwości? - pytała ją Joanna Kopcińska (PiS). - Nie, jeśli właściciel mówi (...), że jeśli chodzi o Amber Gold ma wszystko opanowane, to w tym momencie nie miałam żadnych wątpliwości - mówiła Misiewicz.

Reklama

Świadek relacjonowała, że dopiero w lipcu 2012 r., kiedy księgowość linii lotniczych była już "w miarę uporządkowana" chciała zająć się też Amber Gold i w tym celu przyjęła dwie osoby, które miały zająć się prowadzeniem ksiąg spółki. - I wtedy panie wchodząc do programu powiedziały mi, że dekrety nie są kompletne. To był lipiec 2012 - powiedziała.

- A co było później? - dopytywała posłanka PiS. - Co było później, to wszyscy wiedzą - odparła świadek.

Misiewicz mówiła też, że faktury za 2012 r., które były w spółce, nie były opisane więc trudno było przypisać je do konkretnej inwestycji. - Czy to było zaniedbanie, czy celowe działanie, aby utrudnić przejrzystość finansowania wydatków. Czy miała pani kiedykolwiek podobną sytuacja? - pytała Kopcińska.

Świadek odpowiedziała, że nie. - Żeby księgi były rzetelnie prowadzone, to każda faktura powinna być potwierdzona przez pracownika operacyjnego, i tak w OLT było (...). W przypadku Amber Gold nie umiem powiedzieć dlaczego. Nie wiem, czy tylko 2012 rok taki był, czy od samego początku faktury nie były opisywane. Dlaczego nie były opisane? Dzisiaj nie umiem powiedzieć, bo mnie tam nie było - dodała.

Dopytywana przez przewodniczącą komisji Małgorzatę Wassermann, czy podpisywała dokumenty dotyczące Ambrę Gold odpowiedziała: nie podpisywałam dokumentów, nie przelewałam pieniędzy, ponieważ właściciel powiedział mi, żebym uporządkowała tylko księgi OLT Regionalna. Pytana, w którym momencie zorientowała się, że księgowość w Ambrę Gold jest kreatywna, odpowiedziała: nie sporządziłam na dzień 31 marca 2012 roku sprawozdania finansowego, bo stan ksiąg uniemożliwił sporządzenie tego sprawozdania.

Misiewicz pytana była też o to, jak opisywano przelewy i jakie kwoty przychodziły na OLT Express Regionalna. Podkreśliła, że niektóre miały tytuły +pożyczka+, które nie były rejestrowane w urzędzie. Zapytana, czy była możliwość zorientowania się, na co idą te pieniądze, odpowiedziała:, jeśli był przelew z Amber Gold do OLT Regional, księgowałam to na koncie, jako rozliczenia z udziałowcami.

Wassermann dopytywała, jak Misiewicz księgowała przelewy milionowe w przelewie pod tytułem "zasilenie", odpowiedziała: nie miałam ani umowy na pożyczkę, ani umowy na podwyższenie kapitału, więc nie mogłam zaksięgować na podwyższenie kapitału (...). Wszystkie kwoty, które ja otrzymałam z Ambrę Gold, były księgowane dokładnie na tym koncie: rozliczenie z udziałowcami.

Dodała, że wielokrotnie stawiała pytanie zarządowi, jak ma rozpoznać te wpływy, powiedziano mi, że to będzie podwyższenie kapitału. Była umowa inwestycyjna, że Amber Gold jest głównym inwestorem, ja w tej chwili strzelam to miało bodajże być do 174 mln zł będzie podwyższała kapitał, ale ja dokumentu na podwyższanie kapitału nie dostałam - zaznaczyła.

"Wtedy nie miałam świadomości, że zostałam zatrudniona tylko jako słup"

W trakcie przesłuchania Jarosław Krajewski (PiS) pytał świadka, czy mając wiedzę tego, jak wyglądała kwestia finansowo-księgową Amber Gold ma poczucie, że została tam zatrudniona żeby być słupem w tej księgowości. Dzisiaj z perspektywy czasu oczywiście czuję się niefajnie, ale wtedy nie miałam świadomości, że zostałam zatrudniona tylko jako słup, ponieważ bardzo dużo pracowałam, ale tylko w OLT Express Regional - odpowiedziała.

Jak dodała księgi tej spółki lotniczej były w katastrofalnym stanie i mimo pracy nad nimi - po 6-7 dni w tygodniu czasem do godz. 22, zajęło jej pół roku, by je wyprowadzić na prostą. Czyli ma pani poczucie, że była pani fikcyjną główną księgową Amber Gold - dopytywał Krajewski. Oczywiście - odparła Misiewicz.