Polityk PiS i były minister środowiska Jan Szyszko uczestniczy w objeździe partii rządzącej po Polsce – jednym z przystanków był Ożarów Mazowiecki, a jednym z tematów – kornik drukarz.

Reklama

Podczas spotkania jedna z mieszkanek dała Janowi Szyszce słoik i poinformowała, że w środku są korniki.

- Panie profesorze, byliśmy w okolicach Tuczna (jest tam posiadłość byłego ministra - red.), młodzież zebrała kornika drukarza z lasów koło Tuczna dla pana Szyszki. Co pan z tym zrobi w swoich lasach? - zapytała.

Były szef resortu środowiska odpowiedział: - Każde pieniądze pani daję, jak to jest kornik drukarz. - Tu ma pani tak... rhizophagusy, notabene drapieżne i chronione. Nie ma tu ani jednego kornika drukarza – dodał, kiedy już dobrze przyjrzał się zawartości słoika.

"Uczestnicy spotkania wytknęli Szyszce pomyłkę, mówiąc, że rhizophagus irregularis to w rzeczywistości gatunek grzyba. Tymczasem mianem rhizophagusów określa się również drapieżne chrząszcze, więc były minister mógł mieć w tym sporze rację", podaje Gazeta.pl.

Jak informuje tymczasem portal Skwerwolnosci.eu, w słoiku była… czekoladowa posypka.

- Jeżeli chodzi o te korniki, to są przeterminowane – skwitował podczas spotkania jeden z uczestników.