– napisał Roman Giertych w liście, który zamieścił na swojej stronie na Facebooku.
Według Giertycha oficerowie CBA . Mecenas dodał, że zna nazwiska i numery służbowe oficerów.
Kolejne pytanie dotyczy wiedzy prezesa PiS na temat tego, że . Jego obrońca dodał, że
"Moje pytania kieruję do Pana, gdyż po pierwsze ze sprawy afery gruntowej wiem, że śledził Pan osobiście i ze szczegółami wszystkie ważne operacje CBA. Po drugie w czasie ostatniego Pańskiego wywiadu wykazał Pan wiedzę o planach wobec posła Gawłowskiego Sejmu i Prokuratury, które nie były znane nawet jego obrońcom" – napisał Giertych.
Jak dodał, szef MSWiA Joachim Brudziński będzie pytany o tę sprawę w poniedziałek podczas przesłuchania w sprawie Gawłowskiego w prokuraturze w Szczecinie.
Stwierdzenia o nielegalnym przesłuchaniu posła PO Stanisława Gawłowskiego i usiłowaniu nakłaniania go przez funkcjonariuszy CBA, by obciążał polityków PO to próba pomówienia; CBA rozważa kroki prawne - oświadczyło w niedzielę Biuro w stanowisku przesłanym PAP.
- oświadczył Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej CBA.
Giertych już w czwartek, po wywiadzie Jarosława Kaczyńskiego dla TVP Info sugerował, że prezes PiS dysponuje wiedzą o sprawie Gawłowskiego, której nie powinien posiadać.
W piątek do publicznych wypowiedzi mecenasa odniósł się zastępca prokuratora Generalnego Krzysztof Sierak. - stwierdził Sierak.
Gawłowski 12 lipca wyszedł z aresztu, w którym przebywał od połowy kwietnia. Dzień wcześniej sąd w Szczecinie zdecydował o przedłużeniu aresztu Gawłowskiego, dopuścił zarazem uchylenie aresztu po wpłaceniu 500 tys. zł poręczenia majątkowego. Rodzina Gawłowskiego wpłaciła kaucję. W ubiegłą środę Sąd Apelacyjny w Szczecinie odrzucił zażalenie prokuratury na decyzję Sądu Okręgowego o warunkowym przedłużeniu aresztu.
Gawłowski został zatrzymany w szczecińskiej delegaturze Prokuratury Krajowej 13 kwietnia br., w której stawił się bez wezwania. Przedstawiono mu pięć zarzutów, w tym trzy korupcyjne. O areszcie zdecydował dwa dni później szczeciński sąd rejonowy, a sąd okręgowy podtrzymał tę decyzję mimo zażaleń posła i jego pełnomocników.
Zarzuty dotyczą okresu, gdy był wiceministrem środowiska za czasów PO-PSL. Według prokuratury miał przyjąć wtedy co najmniej 175 tys. zł. w gotówce, a także dwa zegarki o łącznej wartości prawie 26 tys. zł. Zarzuty wiążą się ze śledztwem prowadzonym od 2013 r. w sprawie tzw. afery melioracyjnej, dotyczącej nieprawidłowości przy inwestycjach w Zachodniopomorskim Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie.
Gawłowski miał też nakłaniać do przyjęcia łapówki w wysokości co najmniej 200 tys. zł, ujawnić informacje niejawne i popełnić plagiat pracy doktorskiej. Prokuratura chce postawić posłowi kolejne zarzuty - korupcyjny i prania brudnych pieniędzy. Prokurator Generalny pod koniec czerwca wystąpił do marszałka Sejmu z wnioskiem o kolejne uchylenie immunitetu posłowi, a także o zgodę na tymczasowy areszt.