Poniedziałkowa "Rzeczpospolita" napisała, że Waszyngton szykuje lepszą, niż się do tej pory spodziewano, ofertę wzmocnienia sił zbrojnych w Polsce - czytamy w poniedziałkowym wydaniu gazety. Według dziennika, nowe plany za kilka dni przedstawi w Warszawie wiceszef Pentagonu John Rood.
"Amerykanie rozważają m.in. ulokowanie na stałe w Poznaniu potężnego sztabu dowodzenia, na którego czele stanąłby dwu-, a może nawet trzygwiazdkowy generał. W razie zagrożenia byłby odpowiedzialny za koordynację działań USA na wschodniej flance NATO" - informuje "Rzeczpospolita".
Dodano, że na wiele lat do przodu byłaby też planowana obecność w Polsce amerykańskiej brygady bojowej, której losy są dziś ustalane z roku na rok. USA rozważają stałą obecność swoich sił powietrznych w Łasku i Mirosławcu oraz wojsk specjalnych w Krakowie.
- - mówił szef MON w radiowej Jedynce.
Dodał, że trzykrotnie rozmawiał też z doradcą do spraw bezpieczeństwa narodowego prezydenta Donalda Trumpa, zarówno poprzednim gen. H.R. McMasterem, jak i obecnym Johnem Boltonem. - - powiedział Błaszczak.
- - powiedział szef MON. Dopytywany, czy nie ma wątpliwości, że liczba wojsk amerykańskich w Polsce zostanie zwiększona, powiedział: "nie mam takich wątpliwości, jesteśmy na dobrej drodze, żeby osiągnąć ten sukces".
- - dodał minister obrony narodowej.
Pytany, czy Polska ma poparcie krajów regionu w staraniach o zwiększenie obecności wojsk USA, powiedział, że "niewątpliwie tak". - - powiedział szef MON.
Jak zaznaczył, w czwartek i w piątek w Polsce z oficjalną wizyta była w Polsce prezydent Litwy Dalia Grybauskaitė, był też minister obrony narodowej Litwy Raimundas Karoblis, który - jak podkreślił Błaszczak - również powiedział jednoznacznie, że liczniejsza obecność wojsk amerykańskich w Polsce, to wzmocnienie całej wschodniej flanki NATO. Jak dodał, podobne wnioski wyciąga ze swoich rozmów z ministrami obrony m.in. z Rumunii czy z państw Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Słowacja, Czechy, Węgry).