Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski został poproszony w czwartkowym wywiadzie dla portalu "wPolityce.pl" o ocenę protestów rolników w Warszawie.
Odpowiedział, że tego typu protesty szkodzą rolnikom, a nie pomagają.
- wyjaśnił.
Pytany, czy na tych spotkaniach pojawiają się przedstawiciele AGROunii, Ardanowski przyznał, że nie i że ta organizacja nie chce brać udziału w żadnych rozmowach, "tylko stawia żądania i to nawet prezydentowi czy premierowi". - - ocenił.
Dopytany, co przez to rozumie, odparł, że to hasła typu: "zamknąć polskie granice przed napływem obcej żywności, ale świat ma kupować naszą żywność". - - wyjaśnił.
Na pytanie, czy czuje niepokój z powodu odniesień do Rosji, odparł, że sam chciałby wiedzieć, jaką linię reprezentuje ta organizacja. Dodał, że AGROunia "powołuje się na rolników, a w sprawie Rosji prezentuje stanowisko sprzeczne z polską racją stanu".
Komentując to, że wielu rolników podpisuje się pod postulatami AGROunii, Ardanowski powiedział, iż rolnicy podpisują się pod każdymi postulatami, które nagłaśniają problemy w rolnictwie, a tych jest mnóstwo.
Minister odniósł się też w wywiadzie do stwierdzenia, że "słyszymy, że lider AGROunii Michał Kołodziejczak to >drugi Lepper<". Jak ocenił, "takie porównania to przesadna nobilitacja tego młodego człowieka i jednoczesne pomniejszanie roli i pozycji Andrzeja Leppera".
Ardanowski dodał, że znał lidera Samoobrony, był jego zastępcą w resorcie rolnictwa w czasach rządów PiS-LPR-Samoobrona. - powiedział minister.