Biedroń zaapelował w czwartek do prezydenta Andrzeja Dudy oraz do polityków Koalicji Europejskiej o "powstrzymanie nagonki na osoby LGBT". Jak mówił, od Jarosława Kaczyńskiego oraz Prawa i Sprawiedliwości oczekuje z kolei "opamiętania". "Bo od mowy do przestępstw z nienawiści, jest bardzo krótka droga" - podkreślił. Lider Wiosny zarzucił jednocześnie szefowi PiS, że ten "wymyślił sobie, że w kampanii wyborczej zaprzęgnie nienawiść wobec osób homoseksualnych, stereotypy wobec osób LGBT, i wykorzysta to do tego, żeby zdobyć poparcie społeczne".

Biedroń nie po raz pierwszy przesadza, nikt na nikogo żadnej nagonki nie prowadzi - powiedziała Mazurek w czwartek PAP.

Mamy prawo mówić o tym, że jesteśmy tolerancyjni, ale nie będziemy afirmować pewnych związków, które nam nie odpowiadają, związków, które on (Biedroń) reprezentuje - dodała.

Jak podkreśliła, PiS mówi - "afirmacja – nie, tolerancja – tak". - I tego będziemy się trzymać, bez względu na to, jak głośno, kiedy i w którym momencie Biedroń będzie się zwracał z różnymi nieuzasadnionymi apelami w kierunku różnych polityków - dodała rzeczniczka PiS.