W czwartek z klubu PO-Koalicji Obywatelskiej (współtworzą ją posłowie PO i Nowoczesnej) odeszli dwaj znani z konserwatywnych poglądów posłowie: Jacek Tomczak i były minister sprawiedliwości Marek Biernacki. Obaj wzięli udział w posiedzeniu nowo powstałego klubu PSL - Koalicja Polska i zostali jego członkami. Mają też startować do Sejmu z list tworzonych przez ludowców.

Biernacki w rozmowie z "Polska Times" stwierdził, iż "szkoda, że Platforma Obywatelska tak bardzo skręca w lewo". Dodał, że to koniec Platformy, dla wyborców Platforma przestała być partią wiarygodną.

Polityk tłumaczył, że Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory już czterokrotnie odkąd Platforma zmieniła swoją optykę i sposób postępowania. W sytuacji, kiedy po jednej stronie będzie PiS, a z drugiej nie wiadomo co - czyli wszystkie ugrupowania w jednym worku, to Prawo i Sprawiedliwość uzyska w najbliższych wyborach większość konstytucyjną - mówił.

Były szef MSWiA pytany, czy gdyby PSL zdecydowało się pójść do wyborów w szerokiej koalicji, z SLD, Wiosną i PO - taka koalicja poniosłaby porażkę w wyborach parlamentarnych, odpowiedział: Tak, a PiS miałoby większość konstytucyjną (...) nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

To, że PO poszła do wyborów z SLD sprawiło, że dużo ludzi nie głosowało na Platformę. Miało z tym problem. Jaki? Większość starych działaczy Solidarności, tej pierwszej Solidarności, którzy tworzyli Platformę, miała duże pretensje do PO, że ta reanimowała SLD - uzasadnił Biernacki.

Zapytany, czy błędem PO był jej skręt na lewo, stwierdził: Od ostatnich wyborów prezydenckich widzimy marsz Platformy na lewą stronę, tworzenie swoistego centrolewu.

Nie jest tajemnicą, mówią o tym także socjologowie, że polskie społeczeństwo jest centro-prawicowe. 30 proc. Polaków, a nawet mniej, wyznaje lewicowe poglądy - powiedział. Dodał, że "tak wygląda Polska i prawie cała Europa". Polityczne wahadełko przesunęło się na stronę prawą. Taką mamy rzeczywistość i nie ma się co na nią obrażać - mówił były szef MSWiA.