Prezydent przypomniał, że na ul. Długiej, gdzie stoi Pomnik, w czasie zrywu, kiedy padało Stare Miasto także był owiany straszliwą sławą właz do kanału. Tutaj stały oddziały powstańców, które chciały nadal walczyć w Śródmieściu o wolną Polskę i wolną Warszawę (...) Dziś tutaj na tym placu cztery pokolenia Polaków śpiewają +Ojczyznę wolną pobłogosław Panie+. To dzięki temu pierwszemu pokoleniu, które wtedy na ulicach Warszawy się krwawiło, walczyło z bronią w ręku o wolną Polskę (...) to dzięki jego odwadze, bohaterstwu, determinacji Polska jest - mówił.

Podkreślił, że dzięki pokoleniu dzieci powstańców, mimo tego, że Polska nie była w pełni wolna, suwerenna i niepodległa mit Powstania Warszawskiego trwał i przetrwał. To dzięki niemu (...) wnuki powstańców mogły w tym micie żyć, mogły go kultywować (...) To dzięki temu wszystkiemu dzisiaj temu najmłodszemu pokoleniu, świadomych, dorosłych obywateli, możemy mówić głośno kim są powstańcy warszawscy, czym w rzeczywiści było Powstanie - zaakcentował Andrzej Duda.

Przypomniał spór z komunistami, którzy byli skłonni zgodzić się na cześć wobec powstańców, ale za nic nie chcieli się zgodzić na oddanie chwały Powstaniu". "Bo w nim była idea, to nie był po prostu zbrojny zryw, on miał swój cel (....) była ogromna wolna walki o wyzwolenie Polski, ale była też obawa o to co będzie (...) Dowódcy mieli świadomość kto idzie ze Wschodu, kto zbliżył się do Warszawy (...) Ten zryw był także aktem polityki, by to właśnie Polacy przywitali, jako gospodarze nadchodzących Rosjan w swojej stolicy, którą sami wyzwolili - powiedział Duda.

Taka sytuacja znacząco utrudniłaby Stalinowi realizację jego politycznego planu (...) ale Stalin zobaczył jedno, że Polacy są niezłomni, nie da się ich łatwo ujarzmić, nie dadzą się tak bezkarnie zadeptać, są dumni i groźni, nieobce jest im bohaterstwo i odwaga aż do śmierci (...) Jeżeli dodamy do tego Żołnierzy Niezłomnych już nikt chyba nie ma wątpliwości, dlaczego nie było tutaj kolejnej sowieckiej republiki, tylko było jednak państwo. To właśnie wam kochani powstańcy zawdzięczamy - zaznaczył prezydent.

Podkreślił, że mówi o tym wszystkim, ponieważ "trafiły do niego" słowa prof. Leszka Żukowskiego w Muzeum Powstania Warszawskiego. Powiedział on, że +może to już ostatni raz, kiedy jesteśmy z wami, bo wiecie, że odchodzimy+. Jakże straszna jest ta świadomość (...) Chcę podziękować za to przesłanie, które wręczyliście nam wczoraj(...) mówi ono, że naszym obowiązkiem jest budować kraj tak, by ich wartości trwały i były kultywowane. Tą najważniejszą jest wolna, suwerenna i niepodległa Polska, która musi być na pierwszym miejscu. Dlatego chcę obiecać, abyście byli spokojni. Tu są obecne trzy pokolenia po waszym (...) My tej wartości nigdy nie zatracimy, przyrzekam wam to (...) Chcę jeszcze prosić tych młodszych ode mnie byście zawsze pamiętali o Powstaniu, bo to pamięć o nim i powstańcach jest gwarancją, że te wartości będą trwały" - dodał.

Bp Guzdek: Kapelani krzepili powstańczego ducha

Wcześniej, we mszy św. przed pomnikiem Powstania Warszawskiego na pl. Krasińskich w Warszawie, której przewodniczy biskup polowy, uczestniczą m.in.: prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki, marszałek Sejmu Marek Kuchciński, prezes PiS Jarosław Kaczyński, minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz i minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas.

Podczas kazania bp Guzdek przypomniał posługę ok. 150 księży kapelanów, którzy byli integralną częścią powstańczej armii. Ponad 40 z nich poległo lub zostało zamordowanych przez niemieckich oprawców w czasie powstańczych walk (...). Kiedy to było możliwe, odprawiali msze św. oraz posługiwali w powstańczych szpitalach, pobłogosławili 256 par małżeńskich, spowiadali, a w obliczu śmierci udzielali zbiorowego rozgrzeszenia. Odprowadzili na wieczną wartę tysiące poległych i zmarłych na skutek odniesionych ran – podkreślił.

Dodał, że kapelani nie mieli granatów, ale poświęcony olej do namaszczenia rannych i konających, niekwaszony chleb i odrobinę wina mszalnego. W dłoniach zamiast karabinu trzymali Biblię i różaniec. Towarzyszyli żołnierzom na ulicach walczącego miasta, wspierali ludność cywilną oraz troszczyli się o rannych w szpitalach polowych. Bez ich posługi trudno sobie wyobrazić ponad dwa miesiące zmagań z przeważającymi siłami wroga – mówił.

Zwracał uwagę, że kapelani podczas powstania krzepili powstańczego ducha. Kapelani, głosząc płomienne kazania o miłości i poświęceniu dla Ojczyzny, podnosili walczących na duchu – przekonywał.

Hierarcha, mówiąc o tym, że niemieccy oprawcy wiedzieli o wartości posługi kapelanów, przypomniał postać ks. Józefa Stanka, który – jak mówił – został brutalnie pobity w obecności grupy zatrzymanych osób cywilnych, a następnie powieszony na stule. Nawiązał również do ojca Michała Czartoryskiego, rozstrzelanego razem z powstańcami. Wartość ofiary życia kapelanów Powstania Warszawskiego docenił Kościół, który przed dwudziestu laty, decyzją Jana Pawła II, włączył ks. Józefa Stanka i o. Michała Czartoryskiego do grona beatyfikowanych 108 męczenników II wojny światowej – podkreślił bp Guzdek.

Zdaniem hierarchy dziś, kiedy składamy hołd uczestnikom Powstania Warszawskiego, kiedy podziwiamy poświęcenie księży kapelanów, warto postawić pytanie tym wszystkim, którzy w naszej ojczyźnie kwestionują sens posługi duszpasterskiej w Wojsku Polskim i w innych formacjach mundurowych.

Czy płynie to z niewiedzy? A może decyduje doraźny zysk polityczny lub chęć przypodobania się tym, którzy w imię źle pojętej tolerancji chcieliby ograniczenia praw osób wierzących? Niech poznanie wkładu polskiego duchowieństwa w przetrwanie ciemnej nocy okupacji oraz w odzyskanie wolności przyczyni się do umocnienia głosów rozsądku. Mam nadzieję, że postać kapelana zawsze będzie widoczna pośród innych bohaterów Powstania Warszawskiego, upamiętnionych na tym pomniku. Ufam, że ludzie dobrej woli nigdy nie będą kwestionować prawa do posługi duchowej i religijnej polskim żołnierzom pełniącym służbę w kraju i na misjach zagranicznych – zaznaczył bp Guzdek.

Jego zdaniem żołnierze Armii Krajowej są najważniejsi – to oni heroicznym czynem zaświadczyli wobec całego świata, że godność Polaka i prawo do poszanowania wolności narodu są wartościami nadrzędnymi. Dodał, że wraz z żołnierzami AK i innymi powstańcami "na pamięć i uznanie" zasłużyli również kapelani posługujący walczącej Warszawie. To oni nieśli duchowe wsparcie i ukazywali najgłębsze motywacje do heroicznego poświęcenia – przekonywał.

Dziś stoją pośród nas młodzi Polacy w harcerskich mundurach, patrzymy na was z nadzieją – powiedział bp Józef Guzdek. Bądźcie wierni Bogu i Ojczyźnie; weźcie odpowiedzialność za wartości, które zostały potwierdzone heroiczną walką i okupione powstańczą krwią - mówił, zwracając się do harcerzy. Niech posługa kapelanów i duszpasterzy harcerskich pomaga Wam w odkrywaniu ewangelicznych dróg i umacnia w kształtowaniu mocnych charakterów – dodał.

Powstanie Warszawskie było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. 1 sierpnia 1944 r. do walki w stolicy przystąpiło ok. 40-50 tys. powstańców. Planowane na kilka dni, trwało ponad dwa miesiące. W czasie walk w Warszawie zginęło ok. 18 tys. powstańców, a 25 tys. zostało rannych. Straty wśród ludności cywilnej były ogromne i wynosiły ok. 180 tys. zabitych. Pozostałych przy życiu mieszkańców Warszawy, ok. 500 tys., wypędzono z miasta, które po Powstaniu zostało niemal całkowicie spalone i zburzone.