Marcin Meller stwierdził na antenie TOK FM, że protesty wyborcze PiS w Polsce przypominają mu sytuację po wyborach samorządowych w Turcji. Prezydent Tayyip Recep Erdogan zakwestionował wtedy zwycięstwo kandydata opozycji, a głosowanie powtórzono. Okazało się jednak, że opozycyjny kandydat znów pokonał swego przeciwnika, wspieranego przez rządzącą partię. Jarosław Kaczyński robi to, co Erdogan. Sprawdza system, sprawdza ludzi. Sprawdza urzędników i sędziów, czy ustąpią. Po raz pierwszy od 1989 roku mamy do czynienia z próbą zmiany wyniku wyborów po wyborach. Kaczyński sprawdza, jak daleko może się posunąć - powiedział dziennikarz.

Jeśli jednak instytucje nie dadzą rady, to - zdaniem Mellera - jedyną szansą na powstrzymanie prezesa PiS będą masowe protesty obywateli. - Jeżeli będzie opór, to Kaczyński ustąpi. Jeśli nie będzie oporu, sfałszuje wybory - podsumował dziennikarz "Newsweeka".

PiS złożył do Sądu Najwyższego protesty wyborcze dotyczące wyników wyborów w sześciu okręgach w wyborach do Senatu. Protesty dotyczą okręgów: nr 12 (jeden z okręgów w woj. kujawsko-pomorskim), nr 75 (jeden z okręgów w woj. śląskim), nr 100 (jeden z okręgów w Zachodniopomorskiem) i trzech okręgów w Wielkopolsce: nr 92, 95 i 96. PiS wnioskuje m.in. o ponowne przeliczenie głosów.  Protesty wyborcze złożyli  też przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej.