We wtorek Artur W. został zawieszony w prawach członka PO, a prezydent stolicy Rafał Trzaskowski złożył wniosek do przewodniczącej rady dzielnicy Włochy o odwołanie go z funkcji burmistrza Włoch.
powiedział Kierwiński w środę w Polskim Radiu 24. Dodał, że w przyszły wtorek odbędzie się sesja rady dzielnicy Włochy zwołana przez przewodniczącą Rady, podczas której odbędzie się głosowanie nad wnioskiem radnych i prezydenta Warszawy o odwołanie Artura W. ze stanowiska burmistrza. Kierwiński wyraził nadzieję, że wniosek w tej sprawie zostanie przegłosowany.
– oświadczył polityk Platformy.
Kierwiński odniósł się też do wpisu posła-elekta Sebastiana Kalety, który na Twitterze zauważył, że "Artur W. do ostatnich chwil kampanii wyborczej wspierał Kierwinskiego" i spytał czy Kierwiński wiedział o korupcyjnych zapędach współpracownika i rekomendował go na stanowisko burmistrza Włoch.
Kierwiński odpowiedział, że to "skandaliczne insynuacje". mówił.
Pytany czy Artur W. zostanie odwołany z funkcji burmistrza, polityk PO powiedział, że do czasu wyjaśnienia tej sprawy nie jest możliwe, aby osoba z takimi zarzutami pełniła funkcje publiczne.
Kierwiński podkreślił że gdyby wcześniej były jakiekolwiek sygnały, Artur W. zostałby odwołany. - dodał.
CBA poinformowało we wtorek o zatrzymaniu w Warszawie dwóch osób "uwikłanych w korupcyjny proceder", w tym burmistrza stołecznej dzielnicy Włochy Artura W. Samorządowiec - jak wynika z informacji CBA - został zatrzymany na gorącym uczynku tuż po przyjęciu 200 tysięcy złotych. Według CBA, Artur W. wziął pieniądze od "znanego dewelopera i jednocześnie przedsiębiorcy budowlanego", a gotówkę próbował ukryć w garażu należącym do rodziny.
W środę Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że burmistrz dzielnicy Włochy Artur W. usłyszał zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w postaci pieniędzy w kwocie 200 tys. zł w związku z pełnieniem funkcji publicznej. Prokuratura podała też, że we wtorek zakończyły się czynności z Arturem W. oraz drugim zatrzymanym w tej sprawie Sabrim B. Podejrzani nie przyznali się do zarzucanych im czynów i odmówili składania wyjaśnień.