Dziennik Gazeta Prawana logo

Posłowie wracający po przerwie do Sejmu: Więcej zmian na gorsze

1 grudnia 2019, 10:06
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Sejm
Sejm/Shutterstock
Brak autentycznej dyskusji i szukania kompromisu, wszechobecna autoprezentacja posłów w mediach społecznościowych, mniejsza swoboda poruszenia się, ale jednocześnie gwałtowny postęp cyfryzacji - to wrażenia kilku posłów IX kadencji, którzy wrócili do Sejmu po przerwie.

PAP zapytała kilku posłów różnych klubów, którzy mieli krótszą lub dłuższą przerwę w zasiadaniu w parlamencie o pierwsze wrażenia po ich powrocie na Wiejską.

Katarzynę Piekarską (KO), która nie zasiadała w Sejmie od 2007 roku, a wcześniej była nieprzerwanie posłanką od 1993 roku, pozytywnie zaskoczył postęp cyfryzacji. - opowiada. - dodaje.

Pozytywną zmianę zauważyła też w sejmowej restauracji, gdzie, jak zaznacza, jest więcej dań dla wegetarian. - mówi Piekarska.

Dobre wrażenie na posłance KO robi to, że znacznie więcej niż kiedyś jest w Sejmie mam z dziećmi, jest nawet przeznaczony dla nich specjalny pokój. Piekarska zaznacza, że gdy w 1999 roku jako posłanka urodziła dziecko w trakcie kadencji, wyglądało to gorzej. - mówi.

Negatywnie zaskoczyło ją natomiast to, że Sejm jest poprzegradzany. - zauważa. - dodaje.

Piekarska jest także zaniepokojona trybem pracy Sejmu. Przypomina, że "kiedyś pewne rzeczy zapadały w ramach uzgodnień, a teraz prawie tego nie ma". Przykładem jest, jak dodaje, wybór do KRS przedstawicieli tylko jednego klubu.

- mówi.

Nieco inne obserwacje ma Marek Dydych z klubu Lewicy, który zasiadał w wcześniej w Sejmie przez trzy kadencje w latach 1993-2005.

- mówi. Posłowie, zwraca uwagę, niemal z każdej swojej aktywności publikują zdjęcia z komentarzem w mediach społecznościowych, pokazując tak swoją aktywność.

- ocenia Dyduch. - dodaje.

Przyznaje, że teraz każdy poseł musi się do tego dostosować, choć dostrzega, że w tym jest "za dużo chwalenia, a za mało pracy".

Poseł Lewicy dostrzega też, że znacznie bardziej posunięta niż kiedyś jest niezdolność do kompromisu między klubami.

- ubolewa Dyduch.

Przyznaje, że nowością tej kadencji jest duża liczba ludzi młodych, którzy nie mają doświadczenia w parlamencie, a mimo to uważają, że ich zdanie jest najważniejsze.

mówi poseł Lewicy. - przekonuje.

Z kolei Zbigniew Girzyński (PiS), który był posłem w latach 2005-15 przyznaje, że nie dostrzega na razie wielkich różnic w pracy Sejmu w stosunku do poprzednich lat. Zastrzega jednak, że miał tylko cztery lata przerwy, a nawet w czasie tych czterech lat bardzo często bywał w gmachu parlamentu. - zwraca uwagę.

Poseł PiS przyznaje zarazem, że pierwsze posiedzenie Sejmu może dawać mylne wrażenie, bo wtedy niemal wszyscy posłowie są zachwyceni i w dobrych humorach.

- zwraca uwagę.

Wspomniany przez Girzyńskiego Janusz Korwin-Mikke z Konfederacji (dotąd był posłem tylko w I kadencji 1991-93), pytany o dostrzeżone po latach różnice mówi: .

Przyznaje zarazem, że w dzisiejszym Sejmie "jest jeszcze głupiej niż było". - ocenia poseł Konfederacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj