Kopalnię "Bobrek" premier Tusk wybrał nieprzypadkowo. 13 września - jeszcze przed wyborami - w tym samym miejscu z górnikami spotkał się ówczesny premier Jarosław Kaczyński.

Premier nie zjechał jednak do sztolni w garniturze. Rano Donald Tusk dostał w szatni niezbędny do zjazdu pod ziemię ekwipunek: lampy, pochłaniacz dwutlenku węgla, aparat tlenowy, okulary ochronne, rękawice i kask. Ubrany jak inni górnicy w jasny strój i gumowe buty, Donald Tusk zjechał windą 726 metrów pod ziemię.

Po spotkaniu z pracownikami kopalni premier Tusk - już na powierzchni i w garniturze - zapewniał, że nikt nie kwestionuje emerytur pomostowych dla górników. Dodał, że nie wolno też zapomnieć o innych grupach społecznych. "O grupach, które w walce o emerytury nie są tak skuteczne jak górnicy" - powiedział.