To nie było oficjalne spotkanie szefa rządu z głową Kościoła katolickiego. Spotkanie miało półoficjalny charakter, i to specjalnie na życzenie Benedykta XVI. Papież przyjął Tuska w swojej bibliotece.

Obaj rozmawiali około 20 minut. Benedykt XVI dostał w prezencie od polskiego premiera pochodzącego znad morza model żaglowca. Cały ze srebra. Papież, dziękując za prezent, nawiązał do Gdańska. Przypomniał, że to właśnie tam narodziła się "Solidarność".

Donald Tusk również nie wyszedł ze spotkania z pustymi rękami. Benedykt XVI podarował mu medal upamiętniający jego pontyfikat.

Po kilkunastu minutach rozmowy w cztery oczy do bilbioteki zaproszono osoby towarzyszące premierowi - żonę i dzieci oraz profesora Władysława Bartoszewskiego, Hannę Gronkiewicz-Waltz i ambasador Hannę Suchocką. Papież zamienił nawet kilka słów po niemiecku z profesorem Bartoszewskim.

Po rozmowie w zaciszu papieskiej biblioteki rodzina Tusków zeszła do grot watykańskich pod bazyliką Świętego Piotra, żeby pomodlić się przy grobie papieża Polaka. Biało-czerwone tulipany złożył w tym miejscu syn premiera - Michał.

Watykan zawsze znajduje się na liście pierwszych zagranicznych podróży polskich premierów. Donald Tusk nie wyłamał się z tradycji i zaraz po wizytach w Wilnie i Brukseli pojechał właśnie do Rzymu i Stolicy Apostolskiej.