"To twardy gracz. Jest niesłychanie dokładny i precyzyjny. Wie z góry, jaki chce osiągnąć cel w rozmowie i będzie do niego dążył z żelazną konsekwencją. I ma jeszcze jeden atut: wręcz fotograficzną pamięć" - przyznaje Adam Rotfeld, pełnomocnik rządu ds. stosunków z Rosją, który kilkakrotnie spotkał się z rosyjskim prezydentem.

Donald Tusk nie chce być gorszy. I poprosił współpracowników o przygotowanie szczegółowego planu, jak ma zachować się w trakcie blisko godziny, jaką zarezerwował dla niego w piątkowe popołudnie rosyjski przywódca.

"Już po pierwszych minutach spotkania będziemy wiedzieli, jaka jest tonacja spotkania: czy Putin będzie uprzejmy i przyjazny, czy raczej zachowa się agresywnie. Dlatego przygotowaliśmy dwa scenariusze rozmów" - zdradzają DZIENNIKOWI źródła dyplomatyczne.

Chodzi o stanowisko Putina na właściwie już przesądzoną decyzję o budowie amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Rosjanie zareagowali na to ostro, ale na razie na niższym szczeblu. Od tego, co w tej sprawie powie Tuskowi Putin, będzie zależało, czy to już koniec rodzącego się od paru miesięcy odprężenia w stosunkach z Warszawą, czy też normalizacja stosunków może posuwać się dalej.

"W czasie takich spotkań prezydent nie tylko określa kierunek polityki Rosji, ale nieraz podejmuje błyskawiczne decyzje. Dlatego nasza delegacja musi być stale niezwykle czujna" - zapowiada Rotfeld.

"Gdyby Putin podtrzymał ostrą krytykę wobec decyzji o budowie bazy, Tusk też natychmiast się usztywni i sucho powtórzy prawo Polski do podejmowania suwerennych decyzji" - ujawniają szykowany dla szefa rządu scenariusz nasi rozmówcy. "Chcemy w ten sposób pozbawić Rosjan złudzeń, że Polska pozostaje w jakimkolwiek stopniu w ich sferze wpływów" - dodają.

Leszek Miller, który jako ostatni szef polskiego rządu został przyjęty na Kremlu w grudniu 2001 r., ostrzega jednak: "Putin w każdym przypadku będzie uprzejmy i nie ujawni swoich prawdziwych uczuć". I dodaje: "To on poprosi najpierw Tuska o przedstawienie swojej oceny sytuacji, o odkrycie kart. Tak przynajmniej było w moim przypadku".

Reklama

Doradcy Tuska mają także drugi scenariusz rozmów z Putinem. Premier będzie chciał pójść krok dalej i przekonać Putina do rezygnacji z budowy Gazociągu pod Bałtykiem na rzecz przebiegu rurociągu drogą lądową, przez Polskę i republiki bałtyckie. Zamierza także zaproponować serię inspekcji w przyszłej amerykańskiej bazie, aby przełamać obawy Kremla przed tarczą. Plan maksimum zakłada próbę nakłonienia Putina do zgody na pokazanie w rosyjskich kinach filmu "Katyń" Andrzeja Wajdy, ale tylko jeśli rosyjski przywódca będzie naprawdę w przyjaznym nastroju.

W każdym przypadku doradcy premiera chcą, aby szef rządu możliwie jak najbardziej unikał spontanicznych wypowiedzi i warzył każde słowo. A także znał jak najwięcej szczegółów. To bowiem silne punkty jego rozmówcy.

Miller:Putinowi trzeba patrzeć prosto w oczy

Jędrzej Bielecki: Był pan ostatnim polskim premierem, który został przyjęty na Kremlu. Jak trzeba rozmawiać z Władimirem Putinem?

Leszek Miller: Ja zacząłem od żartu. To był grudzień 2001 roku, surowa zima. Więc opowiadam: Sasza dzwoni z Moskwy do Jurija w Nowosybirsku i pyta:

- Mówią, że u ciebie minus 50. Jak ty to wytrzymujesz?

- 50 stopni? Skąd. U nas jest minus 30 - odpowiada Jurij.

- Jesteś pewien? W telewizji podali, że minus 50 - nalega Sasza.

- No chyba że mówią o temperaturze na zewnątrz - przyznaje Sasza.

Zapadła chwila ciszy. Przestraszyłem się, że Putin uzna to za drwiny z rosyjskiego systemu grzewczego. Ale nie - po chwili wybuchnął gromkim śmiechem. I już potem było dobrze.

Był pan w pałacu carów. Czy to przytłaczające otoczenie?

Wszystko było ogromne. Najpierw przyjechaliśmy rosyjskimi samochodami, których silniki bardziej przypominały te z czołgów niż z aut osobowych. Potem żołnierze kompanii reprezentacyjnej, którzy ani drgną przy minus 20 stopniach. No i seria wspaniałych sal, posągów i obrazów. Trochę jak w Watykanie. Ale gdy doszliśmy do gabinetu prezydenta, był bardzo uprzejmy. I nie kazał na siebie czekać.

On ma za sobą szkołę KGB. Jest sztywny, mówi twardo?

Patrzy prosto w oczy. Wiedziałem, że muszę ten wzrok wytrzymać i też patrzeć prosto w oczy. Inaczej może pomyśleć, że mam coś do ukrycia, że coś kombinuję. Starałem się też jak najmniej zaglądać do notatek i mówić z głowy. I jeszcze jeden dobry sposób: odwołać się do rosyjskiej literatury, sztuki. Oni mają poczucie, że za granicą nie docenia się ich kultury.

Na co powinien uważać Donald Tusk w czasie rozmowy z Putinem?

Rosyjski prezydent będzie starał się go wysondować. Ale przyjdzie moment, kiedy akcentując mocno każde słowo, określi w paru zdaniach rosyjską politykę wobec Polski na lata. W moim przypadku było to przypomnienie, że Rosji nie podobało się przyjęcie Polski do NATO. I jak widać, do dziś Kreml nie pogodził się z obecnością wojsk USA w naszym kraju.