Dziennik Gazeta Prawana logo

Kwaśniewski odwdzięcza się suce Dorna

4 marca 2008, 01:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Aleksander Kwaśniewski sprezentował  Sabie Ludwika Dorna psie smakołyki
Aleksander Kwaśniewski sprezentował Sabie Ludwika Dorna psie smakołyki/Inne
Aleksander Kwaśniewski sprezentował sznaucerce Sabie Ludwika Dorna psie smakołyki. Były prezydent miał dług wdzięczności wobec pupilki posła PiS, bowiem dzięki niej został "srebrnoustym" politykiem 2007 r. Dorn w imieniu Saby upominek przyjął - czytamy w DZIENNIKU.

Ładnie zapakowaną paczkę od byłego prezydenta dla Saby Ludwik Dorn odebrał wczoraj. Sam poseł PiS komentować sprawy nie chciał. "Pan marszałek uważa, że w ten sposób dług pana prezydenta Kwaśniewskiego wobec Saby został spłacony. I uważa sprawę za zakończoną" - mówi DZIENNIKOWI asystent Dorna Grzegorz Owsianko.

Rzeczywiście, dług Aleksander Kwaśniewski wobec Saby miał. To ona pomogła mu zwyciężyć w plebiscycie "Srebrne Usta” 2007 organizowanym przez radiową Trójkę. Słuchacze stacji nagrodzili byłego prezydenta za jego słynną wypowiedź podczas ubiegłorocznej konwencji wyborczej LiD w Szczecinie. "My wiemy, jak było, i nie idźcie tą drogą! Jarosławie Kaczyński! Lechu Kaczyński! Ludwiku Dorn i Sabo! Nie idźcie tą drogą!” - apelował wówczas do polityków PiS osłabiony "wirusem filipińskim” były prezydent.

"Kwaśniewski wziął <Srebrne Usta>, a moją Sabę dziennikarze z brukowców ciągle szarpią" - komentował nagrody dla byłego prezydenta rozgoryczony Dorn.

Dlatego Kwaśniewski postanowił się Sabie odwdzięczyć. Tym bardziej, że jak przyznał w TVN 24, sam miał kiedyś psa, który wabił się właśnie Saba.

Czarna sznaucerka posła PiS do polskiej polityki wkroczyła w maju 2007 r. To właśnie wtedy marszałek Ludwik Dorn przyprowadził ją do Sejmu, bo sama nie mogła zostać w domu. Posłowie innych partii byli oburzeni. Kilku z nich w geście protestu, że z parlamentu robi się zwierzyniec, też przyszło na Wiejską ze swoimi czworonogami. Saba stała się też bohaterką wyborczej reklamówki Lewicy i Demokratów. W spocie pojawiła się informacja, jakoby miała pogryźć meble w MSWiA. Dorn - ripostując, że to kłamstwo - skierował sprawę do sądu. Wygrał. I LiD musiał za spot przeprosić.

Czy politycy lewicy, wzorem Kwaśniewskiego, zamierzają zrekompensować Sabie wyborczą kampanię? "Zapłaciliśmy za to, przegrywając w sądzie" - mówi DZIENNIKOWI szef SLD Wojciech Olejniczak. Podkreśla jednak, że gest byłego prezydenta mu się podoba. "Jeżeli skończą się smakołyki, które przesłał pan prezydent Kwaśniewski, to oczywiście wspomożemy psa pana Dorna. Nie ma sensu, żebyśmy robili to teraz. Przecież nie możemy zarzucić Saby takimi dużymi ilościami karmy, bo może się przeterminować" - zaznacza Olejniczak. I zapowiada: "Saba zawsze może na nas liczyć!"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj