Komorowski był gościem Polsat News. Stwierdził, że przegrana w głosowaniu dotyczącym wyborów korespondencyjnych Jarosława Kaczyńskiego, do której przyczyni się Jarosław Gowin, będzie "to początek nie tylko uniezależniania się Gowina od Kaczyńskiego, ale kształtowania się nowej polskiej prawicy, która będzie pozbawiona radykalizmu, lekceważenia dla konstytucji i integracji europejskiej, ale jednocześnie nie będzie zwolenniczką rewolucji obyczajowej i będzie szanowała tradycję".

Reklama

Jestem przekonany, że jest możliwe powstanie formacji nowoczesnego konserwatyzmu, który pociągnie za sobą całą scenę polityczną - stwierdził.

Odsunie radykałów w PiS, ale też wpłynie na Platformę Obywatelską. Bardzo bym sobie tego życzył, bo sam jestem tak ideologicznie skonstruowany - mówił.

Zapytany o spadek poparcia dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, powiedział, że "płaci ona za swoją decyzję dotyczącą zawieszenia kampanii wyborczej".

Płaci za to, że miała rację, że miała odwagę powiedzieć, że kampania przeprowadzana w takich warunkach epidemii i zagrożenia zdrowotnego, z ograniczeniami, kampania faworyzująca obecnego prezydenta nie ma żadnego sensu - tłumaczył były prezydent.

Były prezydent krytycznie ocenił kampanie wszystkich kandydatów.

Rozumiem, że funkcjonują w bardzo trudnej sytuacji, z daleko idącym monopolem obecnego prezydenta na wypowiedzi publiczne, z ograniczeniami kontaktowania się z wyborcami, w warunkach ciągłego zmieniania reguł gry przez rządzących, którzy manipulują ordynacją wyborczą, jak im, albo ich kandydatowi wygodniej - mówił.

Według niego rządzący mogliby zastosować ustawę o stanach nadzwyczajnych, ale "PiS woli budować protezę wyborczą, jaką jest przeprowadzenie wyborów przez Pocztę Polską i ministra Jacka Sasina a nie PKW".

To powinni być ostrzeżenie, że w grę wchodzą pozamerytoryczne powody i nie chodzi tu o zdrowie Polaków - dodał.