Niezależny kandydat na prezydenta podkreślił na piątkowej konferencji prasowej zorganizowanej przed siedzibą PiS na ul. Nowogrodzkiej w Warszawie, że wybory to rzecz najważniejsza w demokracji. To ten moment, kiedy raz na 4, 5 lat przemawia suweren. Mnie interesuje głos suwerena, chcę go usłyszeć. Nie chcę słyszeć tylko i wyłącznie głosu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i jego politycznych pomagierów - powiedział kandydat na prezydenta.

Reklama

W jego ocenie, wybory prezydenckie, które "odbędą się prawdopodobnie 28 czerwca, nie będą w pełni konstytucyjne". Dzisiaj wszystko jest postawione na głowie, dlatego w tej chwili na swojej stronie internetowej publikuję "wyborcze minimum". Listę punktów, które muszą być odznaczone, załatwione tak, żebyśmy byli pewni, że możemy wziąć udział w tych wyborach i że dadzą nam one minimum poczucia uczestnictwa w demokracji, bo tylko na tyle możemy, dzięki łaskawości miłościwie nam panujących, sobie pozwolić - zaznaczył Hołownia.

Pierwszym punktem na tej liście - jak mówił - jest jak najszybsze uchylenie ustawy "kopertowej", która zamieniła te wybory "w Sasinadę" i w usługę pocztową. Ona wciąż w Polsce obowiązuje. Jeżeli dzisiaj miałyby się odbyć wybory, to odbyłyby się na podstawie tej właśnie ustawy - podkreślił Hołownia.

Jego zdaniem, w ustawie ws. organizacji wyborów prezydenckich, która trafiła do Senatu, trzeba jak najszybciej wyrzucić specjalne uprawnienia ministrów.

O przebiegu kalendarza wyborczego powinna decydować wyłącznie Państwowa Komisja Wyborcza. Tylko ona ma mandat do tego, żeby ustalić kalendarz tych czynności. Mówię o zbieraniu podpisów, rejestracjach, kampaniach, rozliczeniach i tak dalej - uważa Hołownia.

Według niego, należy do tej ustawy wpisać jasną datę wyborów. Nie sposób prowadzić kampanii wyborczej, jeśli nie wiadomo, kiedy się ona kończy - powiedział Hołownia.

Dodał, iż należy też uwzględnić co najmniej 10-dniowy termin na zbieranie 100 tys. podpisów dla nowych kandydatów. Jeżeli zdecydowaliśmy się, że nowi kandydaci dołączają, to śmiechem i absurdem będzie dawanie im 48 godzin na to, żeby mogli spełnić tak istotny wymóg formalny - podkreślił Hołownia.

Ponadto - zdaniem niezależnego kandydata - minister zdrowia nie może mieć uprawnień do zmiany formuły wyborów. Pakiety wyborcze powinny być dostarczane zawsze za potwierdzeniem odbioru, musi też zostać zagwarantowane głosowanie korespondencyjne dla osób na kwarantannie oraz pełny dostęp do głosowania dla Polaków za granicą - podkreślił Hołownia.

A jeśli chodzi o Okręgowe Komisje Wyborcze, to powinny się one składać, jak dotychczas z sędziów, a nie tylko z osób z wykształceniem prawniczym - dodał kandydat na prezydenta.

Musimy wreszcie pozwolić sobie na to, żeby w Polsce znowu prawem była konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej, a nie to, co dzisiaj urodzi się w głowie Jarosława Kaczyńskiego. I co powie i poda do myślenia i do mówienia wszystkim swoich pomagierom, którzy się tu zjadą. Polska nie jest krajem PiS, Polska jest krajem nas wszystkich - zaznaczył Hołownia.

12 maja Sejm uchwalił nową ustawę dotyczącą tegorocznych wyborów prezydenckich. Przewidziano w niej, że głosowanie odbędzie się metodą "mieszaną" - w lokalach wyborczych oraz dla chętnych - korespondencyjnie. Choć ustawa zakłada możliwość ponownej rejestracji kandydatów, którzy mieli wziąć udział w wyborach prezydenckich 10 maja (bez konieczności ponownego zbierania podpisów poparcia), to daje też prawo startu nowym kandydatom.

Uchwalona przez Sejm ustawa zakłada uchylenie ustawy z 6 kwietnia dotyczącej przeprowadzenia wyłącznie korespondencyjnie wyborów prezydenckich w 2020 r., jak i niektórych przepisów art. 102 ustawy z 16 kwietnia, czyli tzw. tarczy 2.0 - wykreślony m.in. zostaje przepis mówiący, że w wyborach prezydenckich 2020 r. PKW nie określa wzoru karty do głosowania i nie zarządza ich druku.

Nad ustawą pracuje obecnie Senat.

Reklama