Okazją do debaty komisji LIBE Parlamentu Europejskiego był projekt sprawozdania na temat sytuacji w Polsce, który przygotował hiszpański europoseł Juan Fernando Lopez Aguilar z grupy Socjalistów i Demokratów.
- wyliczał na posiedzeniu Lopez Aguilar.
Przygotowany przez niego 20-stronicowy dokument wskazuje, że sytuacja w Polsce pogorszyła się od czasu rozpoczęcia wobec Warszawy procedury z art. 7 traktatu o UE i dlatego Komisja Europejska oraz Rada UE powinny podjąć stanowcze działania.
Z takim wnioskiem zgodziła się zdecydowana większość zabierających głos eurodeputowanych. - mówiła holenderska europosłanka Sophie in't Veld (Odnowić Europę).
Jej zdaniem trzeba wyciągnąć z tego jeden wniosek: oznajmiła.
Wtórowała jej deputowana Zielonych Terry Reintke, która wskazywała na konieczność wprowadzenia warunków dotyczących dostępu do środków z kasy UE. - oceniła.
Również wypowiadająca się w imieniu Socjalistów i Demokratów Sylwia Spurek apelowała o sankcje wobec rządów, które nie przestrzegają wartości unijnych. - oświadczyła.
Europoseł z list PiS Patryk Jaki (EKR) protestował przeciwko "skrajnie nieprofesjonalnemu i zawierającemu wiele błędów merytorycznych" raportowi, który był podstawą do tych dyskusji.
- pytał Jaki.
Jedynym zagranicznym europosłem, który wziął w obronę polskie władze był Nicolas Bay z francuskiego Zgromadzenia Narodowego. - przekonywał polityk eurosceptycznej frakcji Tożsamość i Demokracja.
Przewodniczący Europejskiego Stowarzyszenia Sędziów Jose Igreja Matos mówił, że Polska "ignoruje orzeczenia TSUE", dlatego - jego zdaniem - czas aby europejscy politycy podjęli "konkretne kroki, by chronić praworządność". Jego zdaniem polski rząd nie jest zaangażowany w dialog i stawia przed faktami dokonanymi w ramach realizowanych reform.
- przestrzegał.
Przedstawicielka polskiego stowarzyszenia sędziów Iustitia, Joanna Hetnarowicz-Sikora powiedziała, że w kwestii praworządności w Polsce UE dysponuje narzędziami wywierania nacisku i powinna się nimi szybko posłużyć.