Joe Courtney, członek komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów, był w ostatni piątek jednym z kongresmenów, którzy usiłowali uzyskać od przedstawicieli Pentagonu jasne informacje na temat nagłej decyzji o wstrzymaniu planowanej rotacji brygady pancernej do Polski.
Amerykański polityk: Wielu z nas nie rozumie tej decyzji
Jak przyznał we wtorkowej rozmowie z PAP kongresmen, do tej pory nie otrzymał żadnych wyjaśnień poza tym, co pojawiło się w mediach.
Nikt z nas nic tu nie wie, nie dostaliśmy żadnych nowych informacji – potwierdził Courtney. Wielu z nas nie rozumie tej decyzji, bo Polska jest przecież filarem bezpieczeństwa w regionie. A te wojska to nie są przecież żadne bogactwa, którymi obdarowujemy Polskę, tylko ma ona swój udział w kosztach i wszystko odbywa się na zasadzie wspólnych interesów – powiedział polityk z Connecticut.
Amerykański polityk: To obraza dla Polski, ale też dla Kongresu
Courtney dodał, że uważa samą decyzję, jak i sposób jej podjęcia za "obrazę dla Polski", ale też dla Kongresu.
Jego zdaniem decyzja Pentagonu sprzeczna jest z prawem, tj. z przepisami uchwalonymi w corocznej ustawie o wydatkach Pentagonu (NDAA) nakładającymi obowiązek wielostronnych konsultacji o obniżeniu liczby wojsk w Europie poniżej 76 tys.
Amerykański polityk: Mamy wiele narzędzi nacisku na Pentagon
Wkrótce będziemy mieli obrady nad kolejnym NDAA i nie wierzę, byśmy pozostawili tę sprawę bez odpowiedzi. Mamy wiele narzędzi nacisku na Pentagon, jeśli chodzi o autoryzowanie poszczególnych wydatków – zaznaczył Demokrata. Musicie pamiętać: to nie tylko Demokraci na to naciskają. Wielu Republikanów też nie jest z tego zadowolonych, w tym (przewodniczący komisji sił zbrojnych Mike) Rogers – dodał Courtney.
We wtorek stojący na czele US Army minister ds. sił lądowych Dan Driscoll i szef sztabu generał Christopher LaNeve ponownie byli wielokrotnie krytykowani i pytani przez polityków obydwu partii o sprawę wstrzymania rozmieszczenia wojsk – tym razem przez senacką komisję sił zbrojnych (SASC). Nie udzielili jednak żadnych dodatkowych informacji. LaNeve podkreślał, że Pentagon stale analizuje rozmieszczenie wojsk w Europie oraz rozmieszczone tam magazyny sprzętu, lecz obaj twierdzili, że nie mogą odpowiedzieć na pytania dotyczące stojącej za tym posunięciem polityki.
Dowódca wojsk USA i NATO w Europie generał Alexus Grynkewich powiedział z kolei w Brukseli, że łączna liczba żołnierzy w Europie została zredukowana o 5 tys., nie wyjaśniając jednak, jak docelowo ma wyglądać rozmieszczenie.
Pytany o sprawę wiceprezydent USA J.D. Vance ocenił, że rotacja została jedynie "opóźniona" i ostateczna decyzja o losach wojsk nie została podjęta. Przedstawiał jednak sprawę jako zachętę dla Europy do wzięcia większej odpowiedzialności za własną obronę.
Polska jest w stanie obronić się przy dużym wsparciu ze strony Stanów Zjednoczonych. Nie mówimy o wycofaniu wszystkich amerykańskich wojsk z Europy, mówimy o przesunięciu części zasobów w sposób, który maksymalizuje bezpieczeństwo Ameryki – zaznaczył. Ocenił, że europejska reakcja na tę sprawę jest przesadzona i jest to "bardzo mała i błaha rzecz", biorąc pod uwagę, że dotyczy 4 tys. żołnierzy.
Wcześniej we wtorek wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział po rozmowie telefonicznej z szefem Pentagonu Pete'em Hegsethem, że "żadna decyzja o zmniejszeniu zdolności wojsk amerykańskich w Polsce nie zapadła". Hegseth miał też potwierdzić, że Polska może liczyć na Stany Zjednoczone.
Pentagon dotąd nie opublikował własnego komunikatu z rozmowy i nie odpowiedział na pytania PAP w tej sprawie.