Kaja Kallas przyznała, że chociaż obecność wojskowa USA w Europie ma kluczowe znaczenie dla odstraszania i obrony NATO, to Europa zdaje sobie już sprawę od pewnego czasu, że priorytety geopolityczne Waszyngtonu uległy zmianie.
Kaja Kallas: Ruch USA był do przewidzenia
To było do przewidzenia, że Stany Zjednoczone mogą wycofać wojska z Europy, ponieważ Waszyngton coraz bardziej koncentruje się na Indo-Pacyfiku i półkuli zachodniej – powiedziała Kallas podczas debaty w PE o zmniejszeniu obecności wojsk amerykańskich w Europie.
Szefowa unijnej dyplomacji przypomniała, że Pentagon wstrzymał planowane rozmieszczenie wojsk amerykańskich w Polsce i Niemczech i przyznała, że to się wpisuje w szerszy trend polityki USA.
Kallas wezwała, by Europa wzięła odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo, w tym zwiększyła wydatki na obronę, wypełniła luki w zdolnościach obronnych i zwiększyła europejską produkcję zbrojeniową. To wszystko wiąże się z kosztami, ale powstrzymywanie agresji jest tańsze niż prowadzenie wojny – powiedziała.
Michał Kobosko: Siły USA w Europie to interes nas wszystkich
Szefowa dyplomacji UE zauważyła, że obecność amerykańskich żołnierzy w Europie leży w interesie Wspólnoty, ale także w interesie Stanów Zjednoczonych. Zgodził się z nią europoseł Michał Kobosko, którego grupa Odnowić Europę wystąpiła jeszcze w poniedziałek z inicjatywą zorganizowania debaty na temat wycofywania amerykańskich wojsk z Europy.
W interesie Polski, Europy i USA jest to, by siły amerykańskie pozostały w Europie – powiedział. Polityk zaapelował też do "amerykańskich przyjaciół", żeby zastanowili się, jaki chcą wysłać sygnał w momencie, kiedy Rosja i Białoruś prowadzą ćwiczenia nuklearne.
Patryk Jaki: Tusk zakwestionował USA jako sojusznika
Europoseł PiS Patryk Jaki winą za decyzję o zmniejszeniu obecności amerykańskich wojsk obarczył Unię, Parlament Europejski i Donalda Tuska. Zorganizowaliście tutaj (w PE – PAP) wulgarną wystawę obrażającą prezydenta Stanów Zjednoczonych. A premier Tusk pozwolił sobie nawet zakwestionować USA jako sojusznika. I co? Jesteście z siebie dumni? – pytał polityk PiS.
Adam Bielan: Tusk wygrywa w rywalizacji, kto bardziej obrazi Trumpa
Wtórował mu szef delegacji PiS Adam Bielan, który jeszcze przed debatą przyznał w rozmowie z dziennikarzami, że jego ugrupowanie było przeciwne debacie w PE. Jest konkurencja w Europie i na tej sali, kto bardziej obrazi USA i demokratycznie wybranego prezydenta (Trumpa – PAP). W tej szkodliwej rywalizacji niewątpliwie w całej Europie wygrywa premier Donald Tusk – powiedział Bielan.
Dzisiejsza gra oskarżeń na temat tego, kto obraził czy sprowokował Amerykanów, to strata czasu i energii – skomentował Kobosko.
Krzysztof Śmiszek: Nie możemy zawierzać niestabilnemu Trumpowi
Z kolei europoseł Nowej Lewicy Krzysztof Śmiszek powiedział PAP i Polskiemu Radiu, że był zdziwiony, iż PiS nie chciał debaty na temat "niezrozumiałego i niebezpiecznego ruchu ze strony USA", jakim było wstrzymanie rozmieszczenia amerykańskich wojsk.
Z PE musi płynąć bardzo zdecydowany głos. Chcemy wojsk amerykańskich w Europie i nie możemy pozwolić na to, aby niestabilność decyzji Donalda Trumpa uderzała w bezpieczeństwo Europy – ocenił Śmiszek. Dodał też, że skoro niestabilny partner za oceanem nie daje gwarancji bezpieczeństwa na przyszłość, to Europa musi zbroić się sama.