Wtorkowa "Gazeta Wyborcza" napisała, że "należąca do handlarza bronią spółka E&K, od której Ministerstwo Zdrowia kupiło 1,2 tys. respiratorów za 200 mln zł, nie dostarczyła jeszcze ani jednego aparatu. I nie dostarczy, bo ich producenci zaprzeczają, że mieli z E&K jakikolwiek kontakt".
Minister zdrowia Łukasz Szumowski określił tekst "GW" jako "kłamstwo". - podkreślił szef resortu zdrowia.
Dariusz Joński (KO) poinformował w środę na konferencji prasowej, że razem z posłem Michałem Szczerba udają się na kolejną kontrolę poselską do Ministerstwa Zdrowia.
- mówił Joński. Jak dodał, "jest wiele niejasności; brak respiratorów i blisko 200 mln zł, które zostały na to przewidziane".
Michał Szczerba zaznaczył, że środowa wizyta w Ministerstwie Zdrowia będzie kolejnym etapem kontroli, którą wraz z Jońskim prowadzą już od trzech tygodni, w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, w Agencji Badań Medycznych w MNiSW i w teraz Ministerstwie Zdrowia.
- pytał.
Jak podkreślił Szczerba, na Ministerstwie Zdrowia ciąży obowiązek należytej staranności kupieckiej. - zaznaczył.
Szczerba zaznaczył, że wspólnie z Jońskim chcą też sprawdzić, czy nie doszło do "przestępstwa niegospodarności a być może nadużycia władzy, które miała miejsce w przypadku zakupów związanych ze sprzętem medycznym i środkami ochrony osobistej".
- podkreślił Szczerba.
Jak mówił, to kolejna sprawa, która przypomina zakupy maseczek, czy tez przyłbic. "Wtedy, kiedy przyłbice zakupione przez Centralną Bazę Rezerw znajdują się w hurtownie medycznej w Rzeszowie są kupowane za 137 tys. zł 7 tys. sztuk. A następnie te 7 tys. sztuk w marcu i w kwietniu sprzedawane jest za kwotę 340 tys. zł" - mówil Szczerba.
Wskazywał, że "na tych fakturach następuje zysk. 200 tys. zł". - mówił Szczerba.
Posłów KO niepokoją też, jak mówili, zapisy zawarte w pierwszej tarczy antykryzysowej. - oświadczył Joński.
Szczerba wskazywał, że posłowie KO analizują pełną listę zakupów MZ i Centralnej Bazy Rezerw. - mówił Szczerba.
Zazanczył, że są to "bardzo dziwne podmioty, które nagle, ni z tego, ni z owego, nie sprzedając do żadnych innych ośrodków, szpitali, innych podmiotów leczniczych, nagle w Ministerstwie Zdrowia znalazły przyjazną rekę i gotowość, żeby wydać publiczne miliony na zakup tego rodzaju sprzętu".
- dodał Szczerba.
Joński dodał, że "po tych ostatnich tygodniach kontroli (...) można odnieść takie wrażenie, że PiS tworzyło państwo przyjazne oszustom a dzisiaj się jeszcze okazuje, że także przemytnikom". - zaznaczył Joński.
"GW" napisała, że spółka E&K to producent motolotni i organizator lotów w trudno dostępne rejony świata; należy do Andrzeja Izdebskiego, w przeszłości zamieszanego w nielegalny handel bronią, którego ONZ wpisał na czarną listę za przemyt broni do Angoli i Liberii. Według mediów Izdebski współpracował m.in. z najsłynniejszym sprzedawcą broni Wiktorem Butem, zwanym „handlarzem śmiercią”, dziś odsiadującym wyrok w amerykańskim więzieniu.
Wg "GW" MZ kupiło respiratory od E&K po wyjątkowo wysokich cenach. Za 1,2 tys. aparatów zapłaciło 44,5 mln euro, czyli ok. 200 mln zł. To średnio 165 tys. zł za sztukę, podczas gdy na przykład wysokiej klasy respirator firmy Draeger kosztuje 70-90 tys. zł. Cena respiratorów z dodatkowymi opcjami i oprzyrządowaniem to 110-120 tys. zł. Dostawy miały się zacząć w kwietniu i zakończyć w czerwcu.
Łukasz Szumowski odnosząc się w środe do tej sprawy powiedział, że gdyby respiratory nie zostały dostarczone przez firmę E&K w terminie, to "standardy są takie same" i gdy firma nie wywiąże się ze swoich dostaw, to kolejnym krokiem jest żądanie dostawy lub zwrotu.