Rafał Trzaskowski spotkał się z wyborcami w Szczecinie. Plac Solidarności w tym mieście był szczelnie wypełniony. Kandydatowi towarzyszyła żona Małgorzata, a także po raz pierwszy dzieci: 16-letnia Aleksandra i 11-letni Staś.

Reklama

To ogromny zaszczyt, jaki mnie spotkał, że mogę z tego miejsca powiedzieć do was kilka słów - mówił Trzaskowski. Chciałbym wam powiedzieć, jak sobie wyobrażam Polskę, którą możemy razem zbudować już po 12 lipca - powiedział.

To marzenie o Polsce - która jest tak jak Szczecin - Polską ludzi otwartych, tolerancyjnych, odważnych i niepokornych. Marzy mi się kraj, w którym ludzie mają twarde kręgosłupy i nie poddają się opresyjnej władzy - mówił.

Podkreślił, mówiąc o polskiej fladze, że chce zbudować taki kraj, w którym "wszystkie symbole będą symbolami wspólnymi" i "tych symboli nie damy sobie zabrać".

Marzy mi się kraj, w którym wszyscy politycy wiedzą, że Ziemia jest okrągła, że dzieci trzeba szczepić, że człowiek może zrujnować swoją planetę swoim postępowaniem. Marzy mi się kraj, w którym nikt nie odwraca się od kryzysu klimatycznego, w którym inwestuje się w odnawialne źródła energii. Kraj, w którym się jasno mówi o wyzwaniach całego świata i o wyzwaniach cywilizacji. Taki kraj razem zbudujemy - oświadczył Trzaskowski.

Marzy mi się taki kraj, w którym jeżeli nawet ktoś 30 lat temu popełnił błąd, ale nie złamał prawa, a później odpokutował, a później budował wolną Polskę, to że wszystkie winy będą mu wybaczone, i że nikt nie będzie nas już więcej dzielił - podkreślił kandydat. Zbudujemy razem taki kraj, w którym stocznie naprawdę budują statki i okręty, kraj, w którym przemysł zbrojeniowy kwitnie, a Polska staje się centrum innowacji - zapowiedział.

Marzy mi się takie państwo, w którym w Pałacu Prezydenckim słychać śmiech dzieciaków, widać mnóstwo miłości, a w nocy para prezydencka śpi wtulona w siebie, a nie odbiera telefony od jednego smutnego pana. Marzy mi się taki Pałac Prezydencki, w którym są artyści, społecznicy, specjaliści, którzy codziennie razem się naradzają, jak stworzyć lepszą i piękniejszą Polskę - podkreślił.

Kandydat KO mówił też, że marzy mu się kraj, "w którym zamiast budować miraże na pustej łące widać, że politycy chcą inwestycji tu i teraz i wspierania samorządów". Gdzie partnerów zagranicznych się spotyka, po to, aby z nimi rozmawiać, żeby twardo negocjować ważne rzeczy dla Polski, ale nie po to, aby ich obrażać albo walić przez cały czas pięścią w stół - wskazał.

Marzy mi się kraj, w którym pomaga się ofiarom pedofilii, a nie pedofilom - podkreślał Trzaskowski.

Wyraził przekonanie, że "wszyscy razem zbudujemy taki kraj, w którym, jeżeli ktokolwiek będzie mówił o niewygodnych prawdach, to na pewno nikt nie będzie mówił o nim, że jest Niemcem, który występuje w interesie jednego kraju". Trzaskowski mówił o zmianie, która jego zdaniem, "powinna polegać na tym, że jeżeli ktoś jest różnorodny albo ciekawy to zaprasza się go do stołu, żeby wysłuchać jego opowieści, a nie próbuje się go obrazić albo wyrzucić z domu".

Jak dodał, marzy mu się taki kraj, w którym Kościół jest drogowskazem do wolności i odpowiedzialności, a wiara jest sprawą prywatną; w którym artystów się wspiera, a nie próbuje cenzurować; w którym chroni się nauczycieli; w którym lekarzom rezydentom okazuje się szacunek i płaci należną płacę.

Kandydat na prezydenta mówił też, że marzy mu się kraj, w którym nikt nie ośmieli się zamachnąć na niezależność sędziów, prokuratura jest wolna, gdzie policja jest niezależna. Zbudujemy również taki kraj, w którym żołnierz nie musi trzymać parasola nad jakimś aparatczykiem i gdzie oficerowie i generałowie nie mają szefa, który choruje na manię prześladowczą - zaznaczył.

Marzy mi się też taki kraj, w którym instruktor narciarstwa sprzedaje gogle, a nie maski ochronne, a respiratory kosztują dokładnie tyle i kosztują gdzie indziej na świecie. Gdzie wszyscy dziennikarze wiedzą świetnie co to jest etos i wiedzą, że muszą mówić prawdę, a nie produkować manipulacje i namawiać do nienawiści, tak jak dzisiaj w telewizji publicznej - powiedział Trzaskowski.

Reklama

Trzaskowski stwierdził, że "jeżeli nie zmienimy Polski" w dniu wyborów 12 lipca, "bardzo ciężko będzie wygrać w kolejnych wyborach", dlatego że obecna władza "dąży do totalnego monopolu". My ten monopol możemy przełamać, mieć silnego, niezależnego prezydenta, ale to zależy od was - zwracał się do zebranych.