Jak podaje tvn24.pl, przewodnicząca sejmowej Komisji Etyki przekazała dziennikarzom informację o ukaraniu Lichockiej naganą. To najwyższa możliwa kara.

Reklama

W skład Komisji Etyki wchodzą: przewodniczącą Monika Falej z Lewicy, zastępca przewodniczącego Jan Łopata z PSL-Kukiz'15, a także Izabela Mrzygłocka z KO i Jacek Świata z PiS.

Pani poseł ma dwa tygodnie na to, żeby się od tej uchwały naszej odwołać do prezydium Sejmu - poinformowała po posiedzeniu przewodnicząca Falej.

W czwartek Sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu ponownie wybrała posłankę PiS Joannę Lichocką na zastępcę przewodniczącego komisji. Za kandydaturą Lichockiej opowiedziało się 15 posłów, przeciw było 14.

W czwartek w trakcie posiedzenia sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu w punkcie "sprawy różne" posłanka PiS Mirosława Stachowiak-Różecka zgłosiła wniosek o uzupełnienie składu prezydium komisji.

Iwona Śledzińska-Katarasińska (KO) oceniła, że nie powinno się uzupełniać składu prezydium w takim trybie. Nie wydaje mi się, żeby w trybie "spraw różnych" można było uzupełniać skład prezydium, jednak z reguły to jest poprzedzone informacją, że coś takiego będziemy robić. Dlatego ja składam wniosek przeciwny, aby na tym posiedzeniu nie uzupełniać składu prezydium - powiedziała Śledzińska-Katarasińska. Zaproponowała, żeby zobowiązać przewodniczącego komisji czy prezydium do "w miarę szybkiego uzupełniania składu prezydium".

Posłowie przegłosowali jednak wniosek o uzupełnienie składu prezydium.

Jako kandydaci do prezydium Komisji Kultury zgłoszeni zostali oprócz Lichockiej, Małgorzata Prokop-Paczkowska (Lewica), Jarosław Rzepa (PSL-Kukiz15) oraz Piotr Adamowicz (KO).

Jako pierwszą poddano pod głosowanie kandydaturę Lichockiej. Komisja Kultury liczy 30 posłów, w głosowaniu wzięło udział 29. Za kandydaturą Lichockiej opowiedziało się 15, przeciw było 14. W związku z uzyskaniem przez nią większości, nie głosowano pozostałych wniosków.

24 lipca Komisja Kultury odwołała posłankę PiS z funkcji zastępcy przewodniczącego komisji. Za jej odwołaniem opowiedziało się 14 posłów, przeciw było 13, jeden wstrzymał się od głosu.

O odwołanie Lichockiej wnioskowali posłowie opozycji, PiS przekonywało, że zachowanie, który się jej przypisuje "nie miało nic wspólnego z gestem obraźliwym".

W lutym, po głosowaniu, w którym Sejm opowiedział się przeciwko uchwale Senatu o odrzuceniu noweli ustawy o radiofonii i telewizji oraz ustawy abonamentowej, która zakłada rekompensatę w wysokości 1,95 mld zł w 2020 r. dla TVP i Polskiego Radia, media obiegło zdjęcie Lichockiej z wyprostowanym środkowym palcem.

Lichocka zapewniła, że nie wykonała wulgarnego gestu, a jedynie przesuwała "energicznie dwukrotnie palcem pod okiem, bo była zdenerwowana", co - według niej - widać na upublicznionych w sieci materiałach filmowych. Zadeklarowała, że jest gotowa złożyć wyjaśnienia na forum sejmowej komisji etyki. Przeprosiła wszystkich, którzy poczuli się urażeni. Stwierdziła też, że przy użyciu stopklatek wprowadza się opinię publiczną w błąd i zarzuciła PO uruchomienie "machiny propagandowej".

Lichocka: Komisja etyki poselskiej wpisuje się w hejt totalnej opozycji

Reklama

Komisja etyki poselskiej wpisuje się w hejt totalnej opozycji - w ten sposób Joanna Lichocka (PiS) skomentowała dla PAP decyzję komisji, która ukarała ją naganą za gest, który wykonała w lutym na sali obrad.

Na podstawie zmanipulowanych zdjęć, zmanipulowanej sytuacji, formułuje bardzo nieproporcjonalne oskarżenia i to jest po prostu walka polityczna - oceniła Lichocka.

Jak dodała, w składzie komisji jest "troje posłów totalnej opozycji" i jeden poseł PiS. Tutaj widać było wyraźnie, że nie było w ogóle woli pochylenia się nad tym, jak było naprawdę, tylko wykonanie po prostu partyjnych dyrektyw - zaznaczyła posłanka PiS.

Świat: Materiał filmowy nie pokazuje jednoznacznie złych intencji poseł Lichockiej

Poseł Jacek Świat z PiS pytany przez PAP o przebieg piątkowej komisji, powiedział, że "poseł Joanna Lichocka przedstawiła swoją wersję wydarzeń bardzo szczegółowo". Uzupełniła ją o film z TVN-u, i w moim przekonaniu z tego filmu i wyjaśnień nie da się wywnioskować, że pani poseł Lichocka miała pokazać obraźliwy gest czy kogoś obrazić - dodał.

Jego zdaniem "część zdjęć, tzw. stopklatek, którymi przez pół roku był bombardowany internet, jest zmanipulowany i dotyczy zupełnie innej sytuacji - rozmów, które odbyły się po tym incydencie". Według Świata "te rozmowy były związane pośrednio z incydentem i zostały przedstawione jako dowód winy rzekomej, więc jest duże prawdopodobieństwo manipulacji".

W cywilizowanym świecie, jeśli komuś nie można udowodnić winy, należy go po prostu uniewinnić - wyjaśnił Świat swoją postawę podczas piątkowego głosowania.

Wnioskowałem o umorzenie sprawy, bo jest za dużo wątpliwości, a materiał filmowy nie daje jednoznacznej odpowiedzi, że pani poseł Lichocka miała jakiekolwiek złe intencje. Niestety koledzy z komisji byli tak pewni, że muszą nałożyć karę na panią poseł, że nadzwyczajnej dyskusji nie było - powiedział Świat.