Na początku listopada między prezydencją niemiecką a Parlamentem Europejskim wypracowane zostało porozumienie w sprawie mechanizmu powiązania dostępu do środków unijnych z praworządnością, które zostało skrytykowane przez rządy Polski i Węgier. W liście skierowanym do szefów instytucji UE dotyczącym budżetu wspólnoty premier Mateusz Morawiecki oświadczył, że Polska podtrzymuje swoje stanowisko i nie może się zgodzić na uznaniowość mechanizmu.
Jak zaznaczył Ziobro podczas poniedziałkowej konferencji prasowej, zagadnienie to jest - ocenił minister. - podkreślił Ziobro.
Według ministra - mówił Ziobro.
Jak przypomniał Ziobro, w poniedziałek zaplanowano spotkanie komitetu stałych przedstawicieli państw UE, a następnie w kolejnych dniach odbywa się Rada UE i Minister podkreślił, że
Ziobro podkreślał, że cieszy się, że może mówić w tej sprawie jednym głosem z całym obozem Zjednoczonej Prawicy. - mówił w poniedziałek Ziobro. Podkreślił, że obóz Zjednoczonej Prawicy mówi "nie" w sprawie powiązania budżetu UE z praworządnością- powiedział. Podkreślał, że decyzje, o których mowa, dotyczą "spraw zasadniczych" i będą rozstrzygać o tym, co - stwierdził Ziobro.
Kolejni politycy Zjednoczonej Prawicy mówili też, że "weto albo śmierć". Z kolei Michał Wójcik stwierdził, że brak weta oznacza, że w Polsce, jak w niektórych krajach UE, będą odbywać się "targi dzieci".
Na konferencji prasowej doszło też do starcia dziennikarzy TVN24 z ministrem Michałem Wosiem. Chcieli bowiem pytać Ziobrę o taśmy, opublikowane przez Romana Giertycha ws. nacisków na Leszka Czarneckiego. Woś nie pozwolił jednak ich zadać. Stwierdził, że skoro politycy Solidarnej Polski stosują się do zasad programów TVN, w których występują, to dziennikarze powinni zastosować się do prośby o zadawanie pytań jedynie w temacie konferencji.
KO: Rządzący przez walkę o stołki narażają interesy kraju
Posłowie Koalicji Obywatelskiej komentowali poniedziałkową konferencję Zbigniewa Ziobry i jego współpracowników. Minister sprawiedliwości powiedział, że jest przekonany, iż polski rząd zastosuje weto do unijnego budżetu z powodu powiązania go z zasadą praworządności. Jak dodał brak weta oznaczałby całkowitą utratę zaufania do premiera "z wszelkimi tego konsekwencjami".
Według szef klubu KO Cezarego Tomczyka "jeśli powiemy Unii Europejskiej nie, to znaczy że nie zgadzamy się, by pieniądze z unijnego budżetu trafiły do kieszeni Polaków". Oznacza to też, dodał, że "PiS wyprowadza Polskę z Unii Europejskiej".
- podkreślił Tomczyk. dodał.
Rzecznik PO Jan Grabiec ocenił, że "żadnego weta nie będzie". "Ale sam fakt używania tego rodzaju argumentów w dyplomacji międzynarodowej sprawia, że polska pozycja w grze o bezpieczeństwo i grze o pieniądze jest gorsza, bo panowie zajmują się rywalizacją między sobą i podgryzaniem siebie nawzajem" - mówił.
Na początku listopada między prezydencją niemiecką a Parlamentem Europejskim wypracowane zostało porozumienie w sprawie mechanizmu powiązania dostępu do środków unijnych z praworządnością - rozporządzenie w tej kwestii jest elementem przygotowywanego pakietu budżetowego na l. 2021-2027, w którym jest również tzw. fundusz odbudowy po pandemii koronawirusa. Porozumienie to zostało skrytykowane przez rządy Polski i Węgier. W liście skierowanym do szefów instytucji UE dotyczącym budżetu wspólnoty premier Mateusz Morawiecki oświadczył, że Polska podtrzymuje swoje stanowisko i nie może się zgodzić na uznaniowość mechanizmu.
W poniedziałek w Brukseli odbędzie się posiedzenie ambasadorów państw UE, na którym ma pojawić się m.in. kwestia projektu rozporządzenia w sprawie warunkowości w budżecie UE.