Wałęsa był pytany w Radiu Zet m.in. o to, dlaczego bronił Władysława Frasyniuka, który na antenie TVN24 powiedział o żołnierzach, którzy razem ze Strażą Graniczną zabezpieczają granicę polsko-białoruską, że "nie służą państwu polskiemu" i że to "wataha psów, (...) śmieci po prostu".

Reklama

Myślę podobnie jak Frasyniuk, choć oczywiście w innych słowach bym to ubrał - powiedział b. prezydent. Na uwagę prowadzącej rozmowę, że funkcjonariusze wykonują pracę, mają rozkazy, Wałęsa odparł, że "hitlerowcy też wykonywali rozkazy i co, sądzimy ich?". To tak samo rozkaz, rozkaz jak rozkaz. Zastanówmy się, jakie rozkazy można przyjmować – powiedział Wałęsa.

Do tej wypowiedzi odniósł się w TVP Info minister spraw wewnętrznych i administracji. Stwierdził, że jest bardzo zażenowany słowami b. prezydenta. To wielka przykrość, że takie słowa padają pod adresem naszych funkcjonariuszy, żołnierzy, którzy wykonują niezwykle ważną służbę, robią to w sposób bardzo ofiarny, odpowiedzialny – stwierdził Kamiński.

Podkreślił, że słowa Wałęsy są niewybaczalne. Będziemy bronić każdą legalną metodą honoru naszych funkcjonariuszy i żołnierzy. Już to robimy. Składamy zawiadomienia do prokuratury przeciwko osobom, które znieważają. Przeanalizujemy dokładnie słowa Lecha Wałęsy - zapowiedział szef MSWiA.

Reklama

Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej

Cudzoziemcy od ponad trzech tygodni koczują tuż przy granicy z Polską. Za koczowiskiem stoją białoruscy funkcjonariusze. Cudzoziemcy chcą się przedostać do Polski, czemu zapobiega Straż Graniczna, którą wspiera policja i wojsko. Mundurowi odgrodzili też obszar kilkuset metrów od granicy. Wolontariusze próbują się komunikować z cudzoziemcami za pomocą megafonu.

Polska, Litwa, Łotwa i Estonia zarzucają Białorusi zorganizowanie przerzutu imigrantów na ich terytorium w ramach tzw. wojny hybrydowej. We wspólnym oświadczeniu premierzy Polski i krajów bałtyckich ocenili, że kryzys na granicach z Białorusią został zaplanowany i systematycznie zorganizowany przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Wezwali też władze białoruskie do zaprzestania działań prowadzących do eskalacji napięć.

Komisarz Unii Europejskiej ds. migracji Ylva Johansson oświadczyła w piątek, że sytuacja na granicy polsko-białoruskiej nie jest kwestią migracji, ale częścią agresji Łukaszenki na Polskę, Litwę i Łotwę w celu destabilizacji UE. Służby prasowe Komisji Europejskiej przekazały, że jest to też stanowisko Unii Europejskiej, które było wyrażane wcześniej przez ministrów spraw zagranicznych państw UE.