Dziennik Gazeta Prawana logo

Politolog o rosyjskich wojskach z Naddniestrza: Nie będą ryzykowały życia walcząc na Ukrainie

27 kwietnia 2022, 19:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Profesor Radu Carp z wydziału nauk politycznych Uniwersytetu Bukareszteńskiego uważa, że rosyjskie wojska z Naddniestrza, separatystycznego regionu Mołdawii nie będą ryzykowały życia i nie podejmą walki na terytorium Ukrainy.

W rozmowie z PAP rumuński politolog odnotował, że od początku wojny mówiło się o możliwości podjęcia przez Rosję próby utworzenia korytarza pomiędzy Donbasem, Krymem i Naddniestrzem. W tym ostatnim stacjonuje ponad 1,5 tys. rosyjskich żołnierzy.

Prof. Carp wskazał, że plan ataku w kierunku tego separatystycznego regionu pojawił się teraz m.in. dlatego, że wojska rosyjskie "rozpaczliwie" potrzebują sukcesu przed 9 maja, czyli hucznie obchodzonego w Rosji święta zakończenia II wojny światowej.

Stagnacja w Donbasie

, powiedział politolog, wskazując, że siły ukraińskie bardziej niż na obronie tego miasta skupiają się obecnie na walce w Donbasie.

Ekspert zauważył, że sytuacja ta jest podobna do tego, co stało się w ostatnim czasie na Białorusi, gdzie "choć Władimir Putin nie miał wątpliwości, że Aleksandr Łukaszenka wyśle białoruskie wojska na Ukrainę, ale zlekceważył fakt, że białoruscy żołnierze nie będą chcieli umierać na Ukrainie".

Prowokacje FSB

, dodał, przypominając, że od poniedziałku na terenie tego separatystycznego regionu Mołdawii doszło do kilku eksplozji.

Prof. Carp zauważył, że choć Rosjanie uważają, że mogą okrążyć Odessę od zachodu i od północnego zachodu, to twierdzi, że wojska separatystycznego regionu Mołdawii angażując się w taką akcję popełniłyby poważny błąd.

 odnotował wykładowca bukareszteńskiej uczelni.

Zniszczony most w Zatoce

Rumuński ekspert uważa z kolei za bardzo niekorzystne dla sił ukraińskich, że nie udało im się obronić przed zniszczeniem przez Rosjan we wtorek mostu w Zatoce. Wskazał, że miejsce to było strategicznym punktem przerzutu broni, a także stanowiło jedyną drogę ucieczki z Odessy do zachodniej części obwodu.

Politolog przypomniał, że ataki w rejonie Odessy nie miały miejsca wcześniej pomimo inwazji rosyjskich sił w wielu kierunkach Ukrainy.

, wskazał prof. Radu Carp, przypominając, że Chiny mają w tym kraju około 1 mln hektarów ziemi rolnej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj