Tusk w wywiadzie dla poniedziałkowego "Newsweeka" pytany, co czuje, myśląc o Jarosławie Kaczyńskim, wskazał, że "za jego sprawą w jego obozie pojawili się ludzie naprawdę odrażający". Kreatury, które cynicznie wykorzystują dzieci w walce politycznej, kradną bezwstydnie i bez opamiętania - podkreślił. Patologicznie kłamią - dodał.

Reklama

Morawiecki zależny od "bossa"

To jest charakterystyczne dla ludzi PiS, że nawet największe zło, które nam się wydaje odrażające, jest dla nich akceptowalne, jeśli służy, a przynajmniej nie przeszkadza im w zdobyciu i utrzymaniu władzy - ocenił Tusk.

Odnosząc się do premiera Matusza Morawieckiego, ocenił, że nie jest on "premierem w znaczeniu ustrojowym". Nie podejmuje decyzji, nie sprawuje władzy. A ten upiorny i upokarzający dla nas wszystkich kabaret, w którym jego ministrowie go wyzywają, pokazuje, że nikt nie czuje wobec niego respektu - powiedział szef PO. On wie, że ma swojego bossa i jego los zależy od dobrej lub złej woli Jarosława Kaczyńskiego. I załoga od razu to czuje - zauważył.

"Oczywista" potrzeba rozliczenia

Według Tuska największym wyzwaniem jest to, "jak przekonać tych wszystkich, którzy są dzisiaj wściekli, że przejęcie władzy od PiS nie będzie oznaczać tego, co było". Tym samym, jak tłumaczył, potrzeba rozliczenia jest "oczywista".

Dopytywany o ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę odpowiedział, że powinien stanąć przed niezależnym prokuratorem. Dopytywany, za co Ziobro powinien ponieść odpowiedzialność karną, odparł: Wykorzystanie do celów partyjnych Funduszu Sprawiedliwości, który miał pomagać ofiarom przestępstw, wydaje się nie naruszeniem zasad etyki, tylko przestępstwem.

Reklama

Nie można w żaden sposób odstąpić od rozliczeń, ale mają to zrobić niezależna prokuratura, niezawisłe sądy oraz Najwyższa Izba Kontroli - dodał.

Rządy PiS to jest ciąg naprawdę nieźle udokumentowanych wykroczeń, przestępstw, gwałtów na konstytucji i innych przepisach prawa - podkreślił Tusk. Jedyne pytanie, czy będzie wystarczająca siła polityczna, by to rozliczyć, bo żeby odbudować niezależną prokuraturę, trzeba przegłosować ustawy - dodał.

Kwestie "neosędziów" i "babciowego"

Pytany o "neosędziów", czy zostają, czy są do odwołania, jeśli opozycja dojdzie do władzy, odpowiedział, że "przewodnikiem w tej dyskusji powinno być środowisko prawnicze i ci wszyscy, którzy stanęli w obronie sędziów i prokuratury".

Tusk był też pytany jakie będą pierwsze decyzje "premiera Tuska". Po tym, co PiS zrobiło i w tych okolicznościach, jakie mamy, czyli nieprzyjazny prezydent, wojna, inflacja dużo wyższa niż w innych krajach Unii, najdelikatniej powiem, że rządzenie nie będzie należało do przyjemności - zauważył. Mamy już pakiet gotowych konkretnych rozwiązań ustawowych. Na pierwszym posiedzeniu Sejmu możemy spokojnie przeprowadzić te rzeczy, które już ogłosiłem - podkreślił. Wśród nich wymienił m.in. "babciowe", zwiększenie kwoty wolnej od podatku oraz kredyt mieszkaniowy zero procent. Jak podkreślił, wprowadzi także 800 plus.

Likwidacja CBA i uzdrowienie mediów

Wśród kolejnych działań wymienił likwidację CBA, a na jego miejsce zbudowanie struktury, "która będzie rzeczywiście walczyła z korupcją i będzie rzeczywiście możliwie niezależna od władzy wykonawczej". Wymienił też "program natychmiastowego uzdrowienia mediów publicznych".

Pytany o prokuraturę, zapowiedział przywrócenie modelu, który pozwala budować parasol nad niezależnością prokuratury. Swoją drogą, z tego co wiem, PiS będzie podejmowało próby i to na wielu frontach, czy chodzi o prokuraturę, czy media publiczne, by zachować władzę niezależnie od wyniku wyborów - mówił.

Potencjalne sfałszowanie wyborów

Wyraźna większość opinii publicznej w Polsce obawia się, że - mówią o tym badania - rząd jest gotów sfałszować wybory, ogłosić stan wyjątkowy, cokolwiek, byleby nie oddać władzy - podkreślił Tusk.

Dopytywany, czy on się nie obawia, ocenił, że politycy partii rządzącej "są gotowi mentalnie do każdego świństwa i nadużycia, byleby władzy nie stracić". Wiedzą, że wielu z nich będzie siedzieć za to, co zrobili, więc utrzymanie władzy to jest być albo nie być. Jest tylko jedna metoda na to, by ludzie uwierzyli, że zmiana jest możliwa – muszą zobaczyć, że nas jest więcej - powiedział. Przypomniał o marszu 4 czerwca, który organizowany jest przez jego ugrupowanie.

Dopytywany, czy marszem 4 czerwca chce dać nadzieję, czy chce się policzyć, podkreślił: Jedno nie wyklucza drugiego. Chcę dać ludziom wiarę we własne siły, żebyśmy zobaczyli, jak wielu nas jest i żeby władza zaczęła się nas bać.

Polityk PO odniósł się również do komisji weryfikacyjnej do zbadania wpływów rosyjskich. Zapowiedział, że będzie postępował tak, by PiS żałowało decyzji o jej powołaniu. To mogę zagwarantować. Powołanie tej komisji jest dewastujące" - zaznaczył Tusk.