Na początku maja włoski tygodnik "Panorama" ogłosił, że najbliżsi współpracownicy Jana Pawła II opóźniają proces. Według watykanisty Ignazio Ingaro, były watykański sekretarz stanu kard. Angelo Sodano odmówił składania zeznań, a osobisty sekretarz Jana Pawła II kardynał Stanisław Dziwisz nie udostępnił prywatnych notatek papieża. Szybko okazało się, jednak że te doniesienia są nieprawdziwe.

Reklama

To jednak nie przeszkadza włoskim mediom piętrzyć kolejne przeszkody. Pod koniec maja watykanista Giacomo Galeazzi stwierdził we włoski dzienniku "La Stampa", że powodem opóźnienia beatyfikacji Jana Pawła II może być zbytnia zażyłość papieża z Wandą Półtawską, o czym ma świadczyć ich korespondencja. Tyle, że książka zawierająca te listy została opublikowana przed trzema miesiącami i w zgodnej opinii teologów, są one kolejnym świadectwem głębokiej duchowości Jana Pawła II i jego świętości. Do tego listy te były znane trybunałowi beatyfikacyjnemu.

Włosi jednak nie przejmują się, że ich rewelacje okazują się wyssanymi z palca bzdurami i brną dalej. W Boże Ciało "La Stampa" doniosła triumfalnie, że Wanda Półtawska nie tylko prowadziła prywatną korespondencję z Janem Pawłem II, ale także znała "najbardziej straszliwe tajemnice tego pontyfikatu". Zelektryzowany wczytuje się o jakie straszliwe tajemnicę chodzi. Okazuje się, że o zdjęcia Papieża wykonane z ukrycia, gdy przechodził on rehabilitacje po zabiegu. Zaiste straszliwa tajemnica.

O co więc w tym wszystkim chodzi. Czy to tylko szukanie newsa za wszelką cenę. Chyba coś więcej, na co zwrócił uwagę bp Pieronek. Z moich informacji wynika, że w Rzymie istnieje lobby, które chce opóźnienia procesu Jana Pawła II. Nie chodzi jednak o jakąś szczególną niechęć do Jana Pawła II. Po prostu toczą się procesy beatyfikacyjne dwóch włoskich papieży: Piusa XII oraz Pawła VI i Włosi nie chcą, aby Jan Paweł II zbyt szybko i zbyt triumfalnie trafił na ołtarze, aby nie przysłonić ich rodaków. Jeśli tak jest, to to przykre, jak każda małość.