Dziennik Gazeta Prawana logo

PiS toczy walkę o TVP. Politolog wskazał "główną stawkę w grze"

20 grudnia 2023, 09:26
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Prezes PiS Jarosław Kaczyński i prezes zarządu TVP Mateusz Matyszkowicz
Prezes PiS Jarosław Kaczyński i prezes zarządu TVP Mateusz Matyszkowicz/PAP
Jarosław Kaczyński i inni czołowi politycy pojawili się w nocy w siedzibie TVP przy ul. Woronicza. To pokłosie przyjęcia uchwały przez Sejm dot. mediów publicznych. - PiS za wszelką cenę chce podtrzymać aktywność własnych struktur, wymuszać przez radykalne działanie jedność: każdy ma się opowiedzieć za. A jeśli ma odejść, to niech zrobi to teraz. To jest główna stawka w grze: pokazanie resztek politycznej siły. Długoterminowo ta manifestacja zakończy się fiaskiem - mówi w rozmowie z Dziennik.pl politolog prof. Rafał Chwedoruk z Uniwersytetu Warszawskiego.

We wtorek, chwilę po godzinie 22, posłowie przegłosowali uchwałę ws. przywrócenia ładu prawnego oraz bezstronności i rzetelności mediów publicznych oraz Polskiej Agencji Prasowej.

Na reakcję TVP nie trzeba było długo czekać. Telewizja Publiczna przerwała nadawany program i zaczęła transmitować wydanie specjalnie. Widzowie mogli przeczytać o "ataku na niezależne media".

Na tym jednak nie koniec. Czołowi politycy PiS spędzili całą noc w siedzibie TVP przy Woronicza. Nie zabrakło Jarosława Kaczyńskiego, a także byłego ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka. Prezes partii zapowiedział nawet dyżuru polityków, po 10 osób, w siedzibie TVP.

Zdaniem politologia prof. Rafała Chwedoruka z Uniwersytetu Warszawskiego PiS chce pokazać resztki sił politycznych. Dodaje przy tym, że PiS jest osamotniony w tej walce i nie może liczyć na żadnego sojusznika. 

Walka PiS o TVP. "Boją się podziału w partii" 

Historia polskiej polityki przeniknięta jest ironią i paradoksem. Kilka lat temu, to politycy ówczesnej opozycji zasiadali w sali obrad Sejmu, próbując manifestować swój protest. To przyczyniło się do osłabienia opozycji. Pokazały to kolejne notowania sondażowe. Obywatelom trudno było uwierzyć, że do niedawna rządzący politycy, nagle mogą wystąpić w roli wiarygodnych rewolucjonistów - przypomina prof. Chwedoruk i dodaje, że dokładnie to samo mamy teraz w przypadku PiS. 

Politycy, którzy do tej pory w istotnej mierze decydowali o tym, co się dzieje w TVP, przez prawo i innego rodzaju wpływy, nagle mieli stać się buntownikami i być w pełni wiarygodni w roli nonkonformistycznych buntowników. Istotna część wyborców PiS to osoby, którzy nie popierali partii bez wahań, tylko warunkowo. A wyborca umiarkowany jest niechętny radykalizmowi i tego typu działaniom. PiS w ten sposób zbiera konsekwencje przyjętej taktyki konsolidacji partii poprzez radykalizację. Nawet jeśli ryzykuje utratą wyborców, to dalej podążają  w tę stronę, bojąc się bardziej podziału wewnętrznego w partii, niż utraty kolejnego fragmentu wyborczego poparcia - słyszymy od rozmówcy portalu Dziennik.pl.

Dojdzie do rozdziału w PiS? "Dyskusje mogą osiągnąć apogeum"

Na pytanie, czy aktualne działanie w PiS dot. walki o TVP, mogą doprowadzić do konfliktu w partii, politolog odpowiada, że "krótkoterminowo nie".  Ale w wyborach samorządowych, jeśli przyniosą one gorsze niż oczekiwane rezultaty, a to jest możliwe, to wtedy wewnętrzne dyskusje mogą osiągnąć apogeum. PiS stawia wszystko na jedną kartę. Nowa ekipa rządząca ma jednak tak silne poparcie w opinii publicznej oraz wszystkie możliwości prawno-instytucjonalne do działania, które prędzej, czy później - przyniosą efekt - zaznacza politolog.

Prof. Rafał Chwedoruk podkreśla też, że PiS jest osamotniony w swoich działaniach dot. mediów publicznych. Kiedy opozycja niegdyś protestowała, mogła liczyć na poparcie wielu istotnych polityków z Europy Zachodniej. Teraz PiS jest osamotniony. Żaden poważny polityk nie wystąpi po stronie polityków PiS protestujących w siedzibie Telewizji Publicznej. To przypomina próbę tworzenia rządu Mateusza Morawieckiego. Wszyscy wiedzieli, że to się nie uda. Walka o TVP jest z góry przegrana. PiS próbuje opóźnić przejęcie pełnej kontroli, ale aktualnie jest politycznie i społecznie za słaby na osiągnięcie tego celu. PiS nie może też liczyć na młodych ludzi i mieszkańców dużych miast, a więc społeczności kluczowych dla tego typu protestach - wskazuje.

PiS walczy o media publiczne. "To jest główna stawka w grze"

Ekspert zaznacza również, że PiS za wszelką cenę chce podtrzymać aktywność własnych struktur i wymuszać przez radyklane działanie jedność. Każdy ma się opowiedzieć za. A jeśli ma odejść, to niech zrobi to teraz - słyszymy.

To jest główna stawka w grze: pokazanie resztek politycznej siły. Długoterminowo ta manifestacja zakończy się fiaskiem - dodaje politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Kontakt do autora artykułu: sylwia.baginska@infor.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj