W środę po świątecznej przerwie przesłuchania wznowiła komisja ds. wyborów korespondencyjnych. Przesłuchano dyrektora Departamentu Administracji Publicznej Najwyższej Izby Kontroli Bogdana Skwarkę oraz przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej Sylwestra Marciniaka.

Reklama

Najpierw Bogdan Skwarka podczas przesłuchania powiedział, że na podstawie kontroli NIK za przygotowanie przeprowadzenia wyborów kopertowych i nieprawidłowości z nimi związane odpowiedzialne było Ministerstwo Aktywów Państwowych, ale ostateczną decyzję podjął Mateusz Morawiecki - przekazał nam Dariusz Joński, przewodniczący komisji.

Jak zaznaczył polityk, dyrektor Skwarka zwrócił również uwagę na fakt, iż na 24 godziny przed zarządzonymi wyborami "nie było żadnych przepisów, które umożliwiałyby przeprowadzenie wyborów kopertowych". Rząd Morawieckiego bez podstaw prawnych "na rympał" próbował to jednak robić i wywalił w błoto 88 milionów złotych. Skwarka zaznaczył, że wbrew temu co mówili świadkowie z obozu PiS - nie mieliśmy do czynienia z przygotowaniem organizacji wyborów, a z ich ORGANIZACJĄ, bo jak inaczej nazwać sytuację, w której zleca się drukowanie kart i wydaje na to miliony złotych. To było zlecenie organizacji - wskazał poseł KO.

Drugim świadkiem był Sylwester Marciniak Przewodniczący PKW, który, jak podkreślił Dariusz Joński - powiedział, że nikt z PKW tych wyborów nie konsultował. Zaznaczył również, że w myśl obowiązującej wówczas ustawy nie było możliwości przeprowadzenia wyborów prezydenckich w dniu 10 maja 2020 roku. Potwierdził też, że nie było szansy przeprowadzić drugiej tury w ciągu 2 tygodni, a sposób, w jaki rząd chciał dostarczać pakiety, doprowadziłby do sytuacji, w której pakiety do dziś byśmy znajdowali po śmietnikach i lasach. Mit PiS-owców o tym, że te wybory udałoby się zrobić, sypie się jak domek z kart. Próbują sterować sytuacja za pomocą pytań sugerujących, ale bezskutecznie. Tych wyborów nie można było przeprowadzić - przekazał nam przewodniczący komisji.

Komisja ds. wyborów kopertowych

Przypomnijmy, wybory prezydenckie, zgodnie z zarządzeniem marszałek Sejmu z lutego 2020 r., miały się odbyć 10 maja 2020 r. w formule głosowania korespondencyjnego z powodu epidemii COVID-19. Jednak 7 maja Państwowa Komisja Wyborcza poinformowała, że ponieważ obowiązująca regulacja prawna pozbawiła PKW instrumentów koniecznych do wykonywania jej obowiązków, głosowanie 10 maja 2020 r. nie może się odbyć. Ostatecznie wybory odbyły się 28 czerwca (I tura), a głosowano w lokalach wyborczych.