Dziennik Gazeta Prawana logo

NBP pomoże rządowi rozmawiać z prezydentem

15 września 2009, 21:44
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Szef NBP krytycznie o ministrze finansów, a dobrze o współpracy z innymi ministrami z rządu Donalda Tuska. Sławomir Skrzypek mówi nam, że nie wyobraża sobie, by rząd nie przeprowadził reform strukturalnych w najbliższych latach. I występuje z konkretną propozycją: bank centralny może pomóc gabinetowi Tuska w rozmowach z prezydentem na temat wychodzenia z kryzysu.


Sławomir Skrzypek: Z dużą przykrością kolejny raz słyszę od wysokich urzędników państwowych aluzję do jakości funkcjonowania NBP, z sugestią księgowych manipulacji. Duch pana "szachu-machu" jest tu cały czas obecny. Dobrze by było, zarówno dla reputacji osób, które to robią, jak i dla dobrej wzajemnej współpracy, by w debacie publicznej od tego typu wypowiedzi odejść. Z kolei prywatyzacja nie powinna być jedyną metodą łatania dziury budżetowej, gdyż jest to działanie jednorazowe, przyczyniające się w perspektywie długoterminowej do ograniczenia dochodów budżetu z tytułu dywidend. Ponadto w obecnej sytuacji rynkowej prywatyzowanie majątku państwowego może nie przynieść ani oczekiwanych wpływów do budżetu, ani odpowiedniego zasilenia w kapitał i nowoczesne technologie sprzedawanych przedsiębiorstw. Niezbędna jest długofalowa i przemyślana strategia, jak nie dopuścić do narastania długu publicznego w Polsce. Z tego względu szczególnego znaczenia nabiera potrzeba przygotowania przez rząd wiarygodnej polityki ograniczenia deficytu w ciągu najbliższych lat. Żadne środki doraźne tej strategii nie zastąpią.


Mam kłopot z ocenianiem budżetu w tym momencie, bo NBP jest ustawowo zobligowany do jego formalnego zaopiniowania. Gołym okiem jednak widać w nim zły wpływ braku reform strukturalnych.


Ja na tym etapie nie przyjmuję do wiadomości, że taka koncepcja mogłaby być realizowana. Nie mieszczą się w mojej wyobraźni dwa lata braku reformatorskich działań rządu. Służba publiczna powinna być zawsze procesem różnych aktywności, a nie zaniechań.


Zdecydowanie bliższa jest mi opinia Jean-Claudea Tricheta. Prezes Europejskiego Banku Centralnego ma bowiem szersze spojrzenie na perspektywy rozwoju sytuacji makroekonomicznej. Zresztą w wypowiedziach szefów innych banków centralnych podobne sygnały są obecne. Pamiętajmy, że to, co dzieje się w gospodarce polskiej, w dużym stopniu zależy zarówno od stanu koniunktury naszych głównych partnerów handlowych, czyli krajów strefy euro, jak i od działań instytucji państwa. Wszystko to może podlegać analizom i ocenom.

czytaj dalej


Być może wiąże się to z całkiem inną perspektywą. Banki centralne są zorientowane na znacznie dalszą przyszłość, natomiast rząd patrzy na kalendarz polityczny. Jest wiele sygnałów, że kryzys przechodzi w kolejną fazę. Według mnie należy podejść do rzeczywistości nawiązując nieco do dowodu Pascala. Jeżeli obok prawdopodobieństwa, że kryzys się kończy, istnieje prawdopodobieństwo scenariusza, w którym nastąpią dalsze zawirowania, to lepiej budować bufor, który pozwoli nam amortyzować ich skutki, niż ufać, że wszystko będzie dobrze. Wtedy, jeżeli kryzys rzeczywiście powróci, będziemy na niego lepiej przygotowani, a jeżeli nie, to uzyskamy lepsze podstawy długofalowego rozwoju.


Wielokrotnie wykazywałem wolę i nadal zabiegam o współpracę z szeroko pojętą stroną rządową. Jest współpraca z wicepremierem, ministrem gospodarki Waldemarem Pawlakiem, z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim czy ministrem Michałem Bonim. To pozwala na pewien optymizm.


I nie chciałbym wymieniać więcej nazwisk.


Każde nasze spotkanie świadczy o tym, że dobrze rozumiemy sprawy naszego kraju. Co do dalszego biegu tych spraw, to mam wrażenie, że grzęzną one w meandrach administracji.


Nie rozumiem takiego tłumaczenia. Nikogo z odpowiedzialności nie może zwalniać pogląd na temat różnych ograniczeń, jakie mogą się pojawić na drodze do realizacji celu. Trudno znaleźć mi w historii przykład organu władzy, który tyle energii wkładałby w deprecjonowanie innych organów państwa lub instytucji publicznych, zamiast dążyć do porozumienia.

czytaj dalej


NBP dysponuje największymi w kraju instrumentami analitycznymi, po tym jak w przeszłości zlikwidowano Instytut Finansów przy Ministerstwie Finansów czy Rządowe Centrum Studiów Strategicznych przy rządzie. Od dawna przyświeca nam myśl, by doprowadzić do stworzenia ponad podziałami takiego porozumienia dotyczącego działań programowych, na które nie będzie mieć wpływu kalendarz polityczny.


Gotowość do współpracy z rządem NBP deklarował już w czerwcu ubiegłego roku. Dziś także szukamy właściwych obszarów wspólnego działania. Czy to będzie dotyczyć rozwoju infrastruktury, harmonizacji naszej polityki fiskalnej i monetarnej, reformy finansów publicznych czy też reformy rynku pracy - to kwestia ustaleń. Wykraczając trochę poza systemową rolę banku centralnego, zwróciliśmy się do rządu i pana prezydenta z zaproszeniem do wzięcia udziału w poważnej dyskusji na ten temat.


Ze strony Kancelarii Prezydenta zainteresowanie było duże. Spore także ze strony pana premiera Waldemara Pawlaka. Czekamy na pozostałych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj