Dziennik Gazeta Prawana logo

Niemiecka gazeta ostrzega. Ta decyzja zemści się na Polakach

7 listopada 2025, 14:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ursule von der Leyen
Niemiecka gazeta ostrzega. Ta decyzja zemści się na Polakach/PAP/EPA
Unia Europejska opóźni wprowadzenie w życie systemu ETS2. To mechanizm handlu emisjami CO2, który od 2027 roku miał objąć dodatkowo sektory budownictwa i transportu drogowego. Jednym z powodów opóźnień jest sprzeciw Polski. "Przesunięcie terminu wprowadzenia ETS2 może obrócić się przeciwko krajom takim jak Polska" – czytamy w niemieckiej gazecie.

Unijni ministrowie środowiska uzgodnili nowy cel klimatyczny na 2040 r. Zgodzili się też, by system ETS2 zaczął obowiązywać od 2028 r., czyli rok później, niż przewidują to obecne przepisy. Rozszerzenie systemu handlu emisjami na transport i budownictwo będzie oznaczać pobieranie opłat od gospodarstw domowych w związku z ogrzewaniem domów i tankowaniem samochodów.

System ETS2 po 2030 r.?

Uzgodnione przez państwa członkowskie opóźnienie systemu ETS2 o rok jest krokiem na przód, ale chcemy więcej - powiedział europoseł KO Andrzej Halicki. Uważa, że w PE jest szansa na zbudowanie większości, by wejście w życie ETS2 przesunąć o trzy lata - po 2030 r.

System ma pomóc w ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych, jednak koszty jego wprowadzenia mogą mocno odczuć w swoich portfelach zwykli obywatele. Dlatego kraje takie jak Polska czy Rumunia chcą opóźnić jego wprowadzenie.

Im później, tym drożej?

Dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" informuje, że decyzja unijnych ministrów środowiska o opóźnieniu wprowadzenia ETS2 o rok jest brzemienna w skutkach. "W ten sposób UE osłabia sedno swojej polityki klimatycznej. Osiągnięcie celu klimatycznego UE na rok 2030 – redukcja emisji o 55 procent w stosunku do poziomu z 1990 roku – będzie teraz znacznie trudniejsze. Czas pokaże, czy kraje takie jak Polska i Rumunia, naciskając na wprowadzenie tego środka, wyświadczyły sobie przysługę“.

Gazeta zwraca uwagę, że im później system zostanie uruchomiony, tym wyższe ceny grożą w momencie jego wprowadzenia. "Przesunięcie terminu może zatem zemścić się na mieszkańcach Europy Wschodniej, którzy w przeciwieństwie do Berlina nie wprowadzili jeszcze krajowych cen CO2. Paradoksalnie, w Niemczech handel emisjami może początkowo doprowadzić nawet do spadku cen – nawet jeśli nastąpi to dopiero rok później“ - czytamy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj