Szef fińskiego rządu skomentował przeprowadzone w środę największe od początku wojny uderzenia ukraińskich dronów w rosyjskie cele nad Zatoką Fińską, w tym w Wyborgu, ok. 25 km od granicy z Finlandią, a ukierunkowane w szczególności na rosyjską infrastrukturę portową. W rejonie Petersburga Ukraina przeprowadziła ataki na kluczowe dla eksportu rosyjskiej ropy terminale morskie w Primorsku oraz Ust-Łudze.

Według premiera, stanowisko Helsinek jest takie, że Ukraina powinna otrzymać wsparcie militarne w takim stopniu, aby Rosja uznała, że musi zaprzestać swoich działań zbrojnych.

Szef resortu obrony, Antti Hakkanen, zapewnił, że Finlandia nie stoi obecnie w obliczu żadnego zagrożenia militarnego, a sytuacja w regionie jest monitorowana. Od początku wojny Rosji z Ukrainą w przestrzeni powietrznej Finlandii, inaczej niż np. w innych krajach bałtyckich, nie zarejestrowano obcych dronów.

Reklama

Wojna tuż przy granicy. Premier Finlandii alarmuje po atakach dronów

Dziennik "Helsingin Sanomat" opublikował zdjęcia kłębów dymu unoszących się nad uszkodzoną infrastrukturą rosyjskich portów widocznych znad fińskiego wybrzeża w pobliżu Hamina (ok. 150 km na wschód od Helsinek). "To symbol dość delikatnej zależności między wojną a pokojem" – oceniono w komentarzu redakcyjnym opublikowanym w czwartkowym wydaniu.

Reklama

Gazeta podała również, że w wyniku ukraińskiego ataku dronami w Wyborgu uszkodzony został zabytkowy secesyjny dom z początku XX w. zaprojektowany przez fińskiego architekta Allana Schulmana. W budynku wybuchł pożar, a ewakuowani mieszkańcy otrzymali tymczasowe zakwaterowanie. Rzeczywistym prawdopodobnym celem ataku – podkreślił "HS" – miał być, znajdujący się po przeciwnej stronie tego budynku, obiekt będący siedzibą rosyjskiej służby bezpieczeństwa (FSB). Wyborg, położony na wschodnim krańcu Zatoki Fińskiej, przed II wojną światową należał do Finlandii. Drony uszkodziły także okręt patrolowy, będący również lodołamaczem, który zacumował w tamtejszym porcie.