Będziemy mieli tani prąd! Uratujemy ludzi od powodzi! Znów zadziwimy świat! Takie propagandowe hasła towarzyszą budowie tamy na Długiej Rzece (tak tłumaczy się chińską nazwę Jangcy). W założeniu prąd z elektrowni ma docierać do 130 milionów Chińczyków. Ponadto uregulowanie rzeki Jangcy ma zapobiec powodziom, które regularnie nawiedzały tereny położone w dolnym biegu rzeki. Czy jednak znów teoria nie rozminie się z praktyką?
Według DZIENNIKA, tama symbolizuje zacofanie Chin, a nie ich rozwój. Zmiany, jakie przyniesie jej budowa to trzęsienia ziemi, osuwiska, zamulenie zbiornika i wymieranie rzadkich gatunków zwierząt i roślin. Zamulone wody rzeki Jangcy będą zapychać turbiny elektrowni. A to oznacza ciągłe naprawy, podnoszące koszty energii. Wreszcie pola ryżowe dotychczas nawadniane wodami rzeki i nawożone mułem niesionym przez Długą Rzekę wkrótce zmienią się w jałowe pustynie. A to może doprowadzić do klęski głodu.
Chiny mimo reform gospodarczych nadal trzymane są twardą ręką przez komunistyczne władze. A doświadczenie wskazuje, że komuniści - mając wytyczony cel - dążą do niego, nie patrząc na skutki. W XX wieku do wielkiej katastrofy doprowadziło nawodnienie pustyni Kara-Kum w Związku Radzieckim. Miało przynieść ogromne zyski, a doprowadziło do kataklizmu ekologicznego, który będzie dawać się we znaki jeszcze przez wiele lat.
Jej budowa trwała 13 lat. Kosztowała 25 miliardów dolarów. Długa na niemal dwa i pół kilometra zapora już stoi. Tama Trzech Przełomów na rzece Jangcy to duma chińskich inżynierów. Za 2 lata zacznie tam działać największa na świecie elektrownia wodna. Jej potencjał ma być równy sile dziesięciu elektrowni atomowych. Słychać jednak głosy, że ta wielka budowa komunizmu może zakończyć się wielką katastrofą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama