Strażnicy, psy, prześwitujące klatki i 24-godzinna obserwacja. Te środki bezpieczeństwa nie zdały jednak egzaminu. Trzech podejrzewanych o terroryzm, przetrzymywanych w amerykańskiej bazie Guantanamo, powiesiło się w celach. "Samobójstwo było zaplanowanym aktem wojennym" - ocenił w niedzielę dowódca więzienia amerykański admirał Harry Harris.
Strażnicy zareagowali, gdy zobaczyli, że jeden z więźniów dziwnie się zachowuje. Było jednak za późno. Reanimacja nie pomogła. Amerykanie od razu zaczęli
sprawdzać inne klatki. Okazało się, że powiesiło się dwóch kolejnych terrorystów. Ich też nie udało się odratować.
Larum podniosły natychmiast organizacje broniące praw człowieka. Według nich więźniowie nie mieli innego wyjścia. Amerykanie nie chcą ich bowiem ani przekazać do ich ojczyzn, ani też postawić przed sądem. Dlatego przetrzymywani zdecydowali się na ten desperacki krok.
Baza więzienna w Guantanamo Peter Muhly /AP
Dowódca bazy, admirał Harry Harris, zdecydowanie odrzuca te oskarżenia. Twierdzi, że więźniowie zaplanowali samobójstwo, by zmusić władze USA do zwolnienia ich kompanów. "Samobójstwo było zaplanowanym aktem wojennym" - ocenił w niedzielę dowódca więzienia amerykański admirał Harry Harris. "Oni nie cenią życia, ani naszego, ani własnego. Jestem przekonany, że nie był to akt rozpaczy " - dodał.
W klatkach Guantanamo siedzi jeszcze 460 więźniów. To jeńcy zatrzymani podczas walk w Afganistanie czy Iraku. Władze USA twierdzą, że to terroryści i nie można ich wypuścić. Organizacje broniące praw człowieka, ONZ czy Watykan domagają się jednak postawienia wszystkich przetrzymywanych przed sądem.
Larum podniosły natychmiast organizacje broniące praw człowieka. Według nich więźniowie nie mieli innego wyjścia. Amerykanie nie chcą ich bowiem ani przekazać do ich ojczyzn, ani też postawić przed sądem. Dlatego przetrzymywani zdecydowali się na ten desperacki krok.
Baza więzienna w Guantanamo Peter Muhly /AP
Dowódca bazy, admirał Harry Harris, zdecydowanie odrzuca te oskarżenia. Twierdzi, że więźniowie zaplanowali samobójstwo, by zmusić władze USA do zwolnienia ich kompanów. "Samobójstwo było zaplanowanym aktem wojennym" - ocenił w niedzielę dowódca więzienia amerykański admirał Harry Harris. "Oni nie cenią życia, ani naszego, ani własnego. Jestem przekonany, że nie był to akt rozpaczy " - dodał.
W klatkach Guantanamo siedzi jeszcze 460 więźniów. To jeńcy zatrzymani podczas walk w Afganistanie czy Iraku. Władze USA twierdzą, że to terroryści i nie można ich wypuścić. Organizacje broniące praw człowieka, ONZ czy Watykan domagają się jednak postawienia wszystkich przetrzymywanych przed sądem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|