Jego koledzy z Partii Republikańskiej szukali nowego kandydata na gubernatora w tegorocznych wyborach w Kalifornii. Jednak filmowy Terminator podjął męską decyzję. Postanowił walczyć o reelekcję.
Arnold chciał się wycofać. Miał już dosyć polityki. Przegrał kilka ważnych referendów, a złośliwi mówili, że powinien raczej wrócić do filmu. Jednak on chce
ponownie walczyć o fotel gubernatora. Znów pełno go w mediach, na billboardach zachęca Kalifornijczyków do poparcia jego wizji przyszłości stanu. Szturmem zdobywa serca wyborców. Ma aż 70
proc. poparcia.
Tyle że jego rywal się nie poddaje. Phil Angelides w twardej walce wygrał nominację Partii Demokratycznej i teraz chce zmiażdżyć Arnolda. Jednak wyborcy odrzucają jego pomysły. Nie tylko bowiem chce podwyższyć podatki, ale też zalegalizować małżeństwa homoseksualne.
Jedynym problemem obu kandydatów może być frekwencja. Na listopadowe wybory wybiera się bowiem mniej niż połowa mieszkańców stanu. To przecież będą ich dziesiąte wybory w ciągu ostatnich sześciu lat.
Tyle że jego rywal się nie poddaje. Phil Angelides w twardej walce wygrał nominację Partii Demokratycznej i teraz chce zmiażdżyć Arnolda. Jednak wyborcy odrzucają jego pomysły. Nie tylko bowiem chce podwyższyć podatki, ale też zalegalizować małżeństwa homoseksualne.
Jedynym problemem obu kandydatów może być frekwencja. Na listopadowe wybory wybiera się bowiem mniej niż połowa mieszkańców stanu. To przecież będą ich dziesiąte wybory w ciągu ostatnich sześciu lat.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|