Armia 71-milionów chińskich komunistów stanęła przed nowym, arcyważnym zadaniem. Na rok przed XVII zjazdem Komunistycznej Partii Chin prezydent Hu Jintao zapowiedział bezwzględną walkę z powszechną wśród towarzyszy korupcją. To ma być strategiczna misja państwa. Na rzeszę urzędników padł blady strach. Do tej pory ich małe samowolki rozpływały się w morzu formalności. Teraz mogą skończyć w więzieniu.
Oficjalnie chodzi o "oczyszczenie szeregów" obchodzącej 85-lecie partii i przywrócenie jej w oczach narodu świetlanego wizerunku. Ale dla władz w Pekinie kampania
jest świetnym pretekstem do wyrzucenia niewygodnych towarzyszy przed nadchodzącym wielkimi krokami zjazdem.
A przy okazji wytnie się chwasty na prowincji. Bo korupcja w partyjnych szeregach to w Chinach stara świecka tradycja. Ideologia ideologią, ale wszystko można załatwić bez zbędnych formalności. Jak towarzysz z towarzyszem. Przy takiej armii działaczy wykrywalność korupcji jest niewielka - w zeszłym roku za proceder ukarano zaledwie 115 tys. członków.
Teraz wierchuszka partii przykręca kurek "lokalnych swobód" urzędników.
A przy okazji wytnie się chwasty na prowincji. Bo korupcja w partyjnych szeregach to w Chinach stara świecka tradycja. Ideologia ideologią, ale wszystko można załatwić bez zbędnych formalności. Jak towarzysz z towarzyszem. Przy takiej armii działaczy wykrywalność korupcji jest niewielka - w zeszłym roku za proceder ukarano zaledwie 115 tys. członków.
Teraz wierchuszka partii przykręca kurek "lokalnych swobód" urzędników.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|