Pociski dalekiego zasięgu bez problemu dotrą do zachodnich wybrzeży USA. Dlatego Amerykanie błyskawicznie wzmacniają obsadę swoich baz w Japonii. Niepokoją się również Japończycy. Sytuacja się zaognia, a Koreańczycy już osiem lat temu pokazali, co potrafią. Wtedy ich rakieta przeleciała nad Tokio!

Tym razem komunistyczna armia szykuje do startu kilka rakiet średniego i krótkiego zasięgu. I choć całą operację reżimowe media nazywają testami, nikt nie ma wątpliwości, że jest to demonstracja siły i zwykła prowokacja. A takie zachowanie do niczego dobrego nie prowadzi, szczególnie przy tak napiętych stosunkach, jakie obecnie panują między Koreą Północną a USA i Japonią.

Prezydent USA George W. Bush i premier Japonii Junichiro Koizumi już starają się skłonić ONZ do wprowadzenia sankcji wobec Korei Północnej. Tylko czy komunistyczny reżim przestraszy się jakichkolwiek sankcji, skoro czuje się tak mocny?

Nie pomogły nawet wielomiesięczne rozmowy z koreańskimi komunistami, prowadzone za pośrednictwem ONZ. Phenian nie zgadza się na rezygnację z programu atomowego i dalszych zbrojeń. Ale choć jasne jest, że Korea Północna nie odważy się nikogo zaatakować, USA przerzucają żołnierzy na Daleki Wschód. Lepiej dmuchać na zimne.