Premier Autonomii Palestyńskiej apeluje o wstrzymanie pancernych kolumn, ONZ żąda wpuszczenia organizacji humanitarnych na teren walk. A Izrael ostro odpowiada: nic z tego, dopóki bojówkarze z Hamasu nie zwolnią naszych porwanych żołnierzy!
19-letni kapral Gilad Shalit trafił w ręce terrorystów pod koniec czerwca. To o niego wybuchła wojna z Palestyną. Ale gdy ruszyła izrealska inwazja, hamasowcy schwytali kolejnego żołnierza - 18-letniego Eliyahu Asheri.
Izraelska artyleria cały czas ostrzeliwuje północną część Strefy Gazy, piechota szturmuje miasto Gaza. Elektrownie i mosty leżą w gruzach. Prądu nie mają nawet palestyńskie szpitale. Mimo to Hamas nie ma zamiaru zwalniać porwanych Żydów. I cały czas grozi, że ich zabije.
Sekretarz generalny ONZ gra ostro z Izraelem. "Wpuśćcie do Strefy Gazy organizacje humanitarne!" - żąda. Ale Żydzi są głusi na te wezwania. Ich czołgi zajmują kolejne osiedla. W tej inwazji życie straciło już 40 osób, a 100 zostało rannych. W niedzielę nad ranem czołgi znów przepuściły atak na osiedla w północnej części Strefy Gazy. Od kul izraelskich żołnierzy zginęła Palestynka z dwojgiem dzieci.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama