To jakieś fatum. Samolot wiozący szefa sztabu rosyjskiej floty stanął w płomieniach, gdy awaryjnie lądował na Krymie. Admirał Władimir Masorinym cudem przeżył, jednak jego adiutanci są w ciężkim stanie. To kolejna katastrofa lotnicza w ciągu ostatnich godzin.
Nie wiadomo, dlaczego samolot admirała musiał awaryjnie lądować. Jednak gdy tylko koła maszyny dotknęły pasa startowego, stanęła ona w płomieniach. Na
szczęście udało się uratować pasażerów, choć wielu oficerów jest bardzo mocno poparzonych.
To najgorsze 36 godzin w dziejach lotnictwa. Najpierw, w niedzielę spłonął samolot lądujący w Irkucku. Potem rozbiła sie pakistańska maszyna. Na lotnisku w USA obsłudze udało się powstrzymać pijanego pilota, któy chciał lecieć jumbo-jetem, a teraz transport admirała stanął w ogniu.
To najgorsze 36 godzin w dziejach lotnictwa. Najpierw, w niedzielę spłonął samolot lądujący w Irkucku. Potem rozbiła sie pakistańska maszyna. Na lotnisku w USA obsłudze udało się powstrzymać pijanego pilota, któy chciał lecieć jumbo-jetem, a teraz transport admirała stanął w ogniu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|