O wielkim szczęściu mogą mówić pasażerowie jednego z amerykańskich rejsowych samolotów. Obsługa lotniska zdążyła zauważyć, że jeden z pilotów idzie zygzakiem. Gdy pracownicy weszli do kabiny, okazało się, że od Carla Fultona śmierdzi jak z gorzelni. Mężczyzna od razu trafił w ręce FBI.
123 pasażerów czekało tylko 15 minut na nowego pilota. Nie narzekali jednak. Wiedzieli, że gdyby nie czujność obsługi, to nie dożyliby lądowania w Arizonie. Carl
Fulton był w takim stanie, że nie dałby rady jechać rowerem, a co dopiero lecieć olbrzymim pasażerskim odrzutowcem.
Nikt nie wie, jakim cudem udało mu się przedostać przez całe lotnisko i wejść na pokład rejsowego odrzutowca. Na szczęście ktoś z obsługi lotniska skojarzył, że normalny człowiek raczej nie porusza się zygzakiem. Zawiadomił policję i FBI. Jednocześnie wieża kontrolna zaczęła przeciągać przygotowania do startu. Funkcjonariusze zdążyli i wyprowadzili pilota w kajdankach.
Teraz Fulton będzie miał dużo czasu na wytrzeźwienie. Grozi mu aż 15 lat więzienia. A władze odebrały mu licencję pilota.
Nikt nie wie, jakim cudem udało mu się przedostać przez całe lotnisko i wejść na pokład rejsowego odrzutowca. Na szczęście ktoś z obsługi lotniska skojarzył, że normalny człowiek raczej nie porusza się zygzakiem. Zawiadomił policję i FBI. Jednocześnie wieża kontrolna zaczęła przeciągać przygotowania do startu. Funkcjonariusze zdążyli i wyprowadzili pilota w kajdankach.
Teraz Fulton będzie miał dużo czasu na wytrzeźwienie. Grozi mu aż 15 lat więzienia. A władze odebrały mu licencję pilota.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|