Dziennik Gazeta Prawana logo

Pijany pilot jumbo-jeta

12 października 2007, 13:17
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
O wielkim szczęściu mogą mówić pasażerowie jednego z amerykańskich rejsowych samolotów. Obsługa lotniska zdążyła zauważyć, że jeden z pilotów idzie zygzakiem. Gdy pracownicy weszli do kabiny, okazało się, że od Carla Fultona śmierdzi jak z gorzelni. Mężczyzna od razu trafił w ręce FBI.
123 pasażerów czekało tylko 15 minut na nowego pilota. Nie narzekali jednak. Wiedzieli, że gdyby nie czujność obsługi, to nie dożyliby lądowania w Arizonie. Carl Fulton był w takim stanie, że nie dałby rady jechać rowerem, a co dopiero lecieć olbrzymim pasażerskim odrzutowcem.

Nikt nie wie, jakim cudem udało mu się przedostać przez całe lotnisko i wejść na pokład rejsowego odrzutowca. Na szczęście ktoś z obsługi lotniska skojarzył, że normalny człowiek raczej nie porusza się zygzakiem. Zawiadomił policję i FBI. Jednocześnie wieża kontrolna zaczęła przeciągać przygotowania do startu. Funkcjonariusze zdążyli i wyprowadzili pilota w kajdankach.

Teraz Fulton będzie miał dużo czasu na wytrzeźwienie. Grozi mu aż 15 lat więzienia. A władze odebrały mu licencję pilota.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj